Być człowiekiem pokoju

Z Jeanem Vanier, założycielem wspólnot: Arka oraz Wiara i Światło - ruchów skupionych wokół osób z upośledzeniem umysłowym - rozmawiają Wojciech Bonowicz, Marcin Przeciszewski i Piotr Wierzchosławski. Azymut, Nr 4/2002

Piotr Wierzchosławski: Jean, chciałbym zapytać Cię o Twoją drogę życiową. Można powiedzieć, że jesteś człowiekiem paradoksu. Twoja pozycja społeczna i wykształcenie predestynowały Cię do kariery wojskowej czy politycznej. Posiadasz wszystkie dary intelektualne, psychiczne, aby stać się człowiekiem sukcesu. Co zmieniło w Twoim życiu spotkanie z ludźmi słabymi?

Jean Vanier







Wojciech Bonowicz: Od prawie czterdziestu lat żyjesz we wspólnocie Arka z osobami upośledzonymi umysłowo. Czy w ciągu tego czasu zmieniło się coś w położeniu takich osób we Francji? Pytam o to, mając na myśli sytuację w Polsce, gdzie dyskutuje się na przykład nad badaniami prenatalnymi.

JV





Marcin Przeciszewski: Dosyć rozpowszechniony jest pogląd, że świat po 11 września wszedł w nową, nieznaną, bardzo niebezpieczną erę, odsłoniły się bowiem siły zła w skali, jakiej dotąd jeszcze nie doświadczyliśmy. Czy istnieją jakieś drogi wyjścia z tej sytuacji?

JV







MP: W takim razie, co w takich warunkach znaczy być człowiekiem pokoju?




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama