Zachować nadzieję i ufność

Uważam, że Kościół ma wystarczające doświadczenie, aby poradzić sobie także w trudnych sytuacjach bez uszczerbku dla tego, co jest istotne w jego misji, czyli w posłudze zbawieniu. Niedziela, 18 lutego 2007




Ks. Zbigniew Suchy: 16 stycznia 2007 r. został Ksiądz Arcybiskup wraz z pasterzami Kościoła łomżyńskiego i radomskiego włączony do Konfraterni Zakonu Paulinów. Gratulujemy tego wyróżnienia.

Abp Józef Michalik: Bardzo dziękuję. Było to dla mnie szczególne przeżycie. Decyzja o duchowym włączeniu do wspólnoty zakonnej, która od stuleci daje dowody miłości do Matki Pana i codziennie pobudza nasz naród do modlitwy, była dla mnie jakąś iskierką nadziei na pomoc Bożą w tych trudnych momentach, chociaż zapadła o wiele wcześniej. Wydarzenie to, jak wspomniałem w homilii, wskazywało na Jasną Górę, która jest niejako polskim, szczególnym Wieczernikiem. Jesteśmy nieco podobni do Apostołów, którzy po wniebowstąpieniu Jezusa odczuli lęk, stanęło przed nimi pełne obaw pytanie: Co dalej, jak kontynuować dzieło Mistrza? Wieczernik, ten w Jerozolimie, i obecność w nim Matki Najświętszej dokonały cudu umocnienia Duchem Świętym. Podobnie przeżywam każdą trudność w odpowiedzialności za Kościół: nie bać się życia, ufać ludziom, prosić ich o pomoc, sprawdzać sytuację, czyli czuwać, ale nade wszystko pamiętać, że dzieła trwałe nie zależą od nas i że przy boku Maryi przebrniemy wszystkie chwile, które mają prawo być trudne.

No właśnie. Trudno dziś uniknąć pytania: Co dalej? Czy powołanie kościelnych komisji nie jest sytuacją wymuszoną przez media lub jakieś inne siły? Pamiętając słowa wypowiedziane przez Księdza Arcybiskupa w tym miejscu, że nie będzie tworzył żadnych komisji, można odnieść wrażenie, że ich utworzenie jest jakby odejściem od tej myśli?

Pozornie. Proszę sobie przypomnieć, że postulowałem wówczas pasterskie rozwiązanie problemu ewentualnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa poprzez szczerą rozmowę ze swoim biskupem lub biskupa z papieżem. Wydarzenia, które potem nastąpiły, spowodowały, że powołanie komisji diecezjalnych stało się konieczne ze względu na dobro Kościoła i kapłanów. Od marca br. dostęp do teczek IPN będzie szeroko otwarty. W związku z tym mogą się pojawić bardzo niemiłe enuncjacje prasowe. I pewnie się pojawią. Oskarżanych i stawianych pod pręgierzem opinii publicznej biskupów i księży nie można pozostawić bez wsparcia, bez pomocy wspólnoty kościelnej w dochodzeniu do prawdy bolesnej czy tryumfalnej (bo i tu samotność mogłaby być niebezpiecznym samoupojeniem). W liście skierowanym do wszystkich kapłanów ponowiłem apel o zgłaszanie się do biskupa w celu omówienia ewentualnie zaistniałych form współpracy, ale także aktów nacisku i być może prześladowania ze strony Służby Bezpieczeństwa. Otrzymałem już wiele wymownych świadectw. W ten sposób na bazie szczerości będzie można lepiej rozeznać czas i ludzi i „po kościelnemu” rozwiązywać problemy. Z drugiej strony – czego nie można wykluczyć – mogą pojawić się krzywdzące informacje o rzekomej współpracy i wówczas komisje będą miały za zadanie obronę dobrego imienia księdza. Sprawdzanie archiwalnych akt w sprawie duchownych powinno pozostać wewnętrzną sprawą Kościoła, czyli wspólnoty wierzących, a nie pożywką dla sensacji „katolików medialnych”.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama