Gdy sól traci smak

Jeśli mamy do czynienia ze skandalem w Kościele, zgorszenie polega na tym, że pokazanie pewnych rzeczy może tworzyć fałszywy obraz usprawiedliwiający inne zło. A to z kolei prowadzi do myślenia typu: skoro biskup oszukuje, to po co ja mam mieć skrupuły przy moich oszustwach – tłumaczy. Niedziela, 25 marca 2007




Jak radzić sobie ze zgorszeniem? Jak je przeżyć, by nie przerodziło się ono w utratę nadziei i by zachować swą wiarę: w dobro, w drugiego człowieka, wreszcie – w Kościół i Boga?

– Potocznie zgorszenie utożsamiane jest ze świątobliwym oburzeniem – mówi ks. prof. Andrzej Szostek, teolog moralny z KUL-u. – W istocie natomiast zgorszenie wywołuje sytuacja, w której czyjeś zachowanie skłania mnie do bycia gorszym. Jeśli mamy do czynienia ze skandalem w Kościele, zgorszenie polega na tym, że pokazanie pewnych rzeczy może tworzyć fałszywy obraz usprawiedliwiający inne zło. A to z kolei prowadzi do myślenia typu: skoro biskup oszukuje, to po co ja mam mieć skrupuły przy moich oszustwach – tłumaczy.

Zdaniem o. Dariusza Kowalczyka, prowincjała jezuitów, ludzie w trojaki sposób reagują na pojawiające się skandale: jedni się gorszą, inni się upijają, a jeszcze inni stają się bardziej święci.

– Człowiek ma prawo się gorszyć – dodaje ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski. – Przecież wszyscy potrzebujemy dobrego przykładu. Dzieci chcą czerpać wzory od rodziców, młodsi – od starszych. Ale w Biblii jest też wyraźnie powiedziane, że sól może stracić swój smak, a światło może nie błyszczeć.

Podobną opinię wyraża ks. prof. Szostek: – Do duchownych mamy prawo przykładać szczególną miarę. Biskup czy ksiądz musi przez cały czas pamiętać, że z racji sprawowanej funkcji znajduje się na świeczniku, a to zobowiązuje.

Jak przeżyć zgorszenie

Zgorszenia przyjść muszą, mówi Biblia: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą” (Łk 17, 1).

Pismo Święte mówi też, że „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych (...) temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18, 6). To mocne, ostre słowa. – Aż strach pomyśleć, że te słowa Zbawiciela mogą się odnosić do jakiegoś kapłana lub biskupa – twierdzi o. Jacek Salij. Nie znaczy to jednak, że złe, gorszące czyny są równoznaczne z odrzuceniem czy potępieniem człowieka. Ale nie jest też nigdy tak, by świadomość czyjejś słabości była zezwoleniem dla moich własnych grzechów. Jak zatem radzić sobie ze zgorszeniem?
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama