Wiara domaga się odpowiedzi życiem

Boże Ciało to święto rodziny chrześcijańskiej zgromadzonej przy Chlebie Żywym, aby w gronie rodzinnym popatrzeć na świat i powiedzieć o jego pięknie i dobru, ale też przestrzec przed bólem i grzechem. Niedziela, 24 czerwca 2007




Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (J 17, 20n).

Wzruszający jest ten przeczytany przed chwilą fragment Ewangelii wg św. Jana. Jest to niejako testament, ostatnia wola Jezusa wypowiedziana tuż przed ustanowieniem Eucharystii, która poprzedzała Jego okrutną śmierć. Jezus modli się o wiarę dla świata, o wiarę w prawdę, że Ojciec z miłości do świata posłał Jego – swojego Syna. Ta dramatyczna modlitwa kryje w sobie troskę Jezusa o miłość. Jezus wie, że nieszczęściem świata będzie zniszczenie miłości, bo kto nie zna miłości, nie zna Boga, kto nie czyni miłości, nie jest w stanie dojść do Boga.

Pan Jezus kontynuuje modlitwę, ogarniając nią tych, którzy Go poznali i poszli za Nim, aby nigdy nie brakło im łaski i mocy, by Jego imię głosić wśród świata, aż po kres czasu. Bez znajomości Boga nie będzie do Niego miłości. Bez znajomości drugiego człowieka nie zawiąże się intymniejsza relacja i nie zaistnieje miłość. Tu i na całym katolickim świecie gromadzimy się wokół Najświętszej Eucharystii, aby odnaleźć naszą siłę, moc i wartość miłości. Moc, która jest nie z nas, ale z Niego, z Jezusa naszego Zbawiciela, który dla naszego zbawienia został z nami, karmi nas swoją Krwią i Ciałem, chce byśmy byli jedno z Nim, jak On jest jedno z Ojcem. Kto nie zazna miłości, nie potrafi kochać. Ewagriusz z Pontu mówił: kto nie zobaczył Boga, nie może o Nim mówić. Kto nie zobaczył miłości Bożej, nie zaznał i nie przyjął jej, nie jest w stanie przeżywać prawdziwej miłości. Na czym ona polega? Na tym, że Bóg nas stworzył, dał nam ziemię, która ma być przedsionkiem nieba, odpuszcza nam grzechy, odradza nas wewnętrznie. Jaki to dramat, kiedy człowiek boleśnie przeżywa uwikłanie w grzech i nie widzi drogi wyjścia. Chrześcijanin ją zna, a jest nią droga kontemplacji mieszkającego w tabernakulum Jezusa. Tu zawsze jest miłość, otwarte serce Ojca i przebaczenie. Dzisiaj publicznie chcemy sobie powiedzieć, że nie tylko mamy mówić o miłości Bożej, ale ją przeżywać, by życiem całym świadczyć o niej.

Antyczny mędrzec Minucjusz Feliks przestrzegał: nie wypowiadamy wielkich rzeczy, lecz je przeżywamy. Człowiek nie jest w stanie pojąć pewnych spraw, a tym bardziej miłości, nie jest w stanie wypowiedzieć praw miłości, także tej ludzkiej, w sposób adekwatny. On ją przeżywa. Dzisiaj przeżywamy obecność Jezusa pośród nas. Z wiarą i miłością idziemy z Nim ulicami naszego miasta. Chcemy tę wiarę w Jego obecność umocnić i dzielić się nią z innymi.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...