Rozmowy o słuchaniu Boga

Jak słuchać Boga i jak Go usłyszeć? Odpowiadają o. dr. Andrzej Ruszała OCD - teolog duchowości, wykładowca Karmelitańskiego Instytutu Duchowości w Krakowie i ks. prof. Stanisław Urbański - teolog duchowości z UKSW. span class="pismo">Niedziela, 10 luty 2008



Milena Kindziuk: – Co należy zrobić, żeby na modlitwie usłyszeć głos Boga?

Ks. prof. Stanisław Urbański: – Trzeba mniej mówić, a więcej słuchać.

– Jeżeli zatem głosu Boga nie słyszymy, to oznacza, że źle się modlimy? Za dużo na modlitwie mówimy?

– Może to oznaczać, że modlitwa jest dla nas jedynie szybkim, pośpiesznym wykonaniem czynności obowiązkowej i nie ma w niej refleksji, czasu na zastanowienie się, przemyślenie pewnych spraw.

– O. Jacek Salij OP, mówiąc o modlitwie, proponuje, aby słowo „rozmowa” zastąpić słowem „spotkanie”. Wynika z tego, że trzeba spotkać się z Bogiem, żeby usłyszeć Jego słowo. Czy tak?

– Tak. Modlitwa, co jeszcze raz chciałbym podkreślić, nie może być tylko zewnętrzną czynnością, bo wtedy głosu Boga raczej nie usłyszymy. Cała nasza uwaga skupia się bowiem na modlitwie słownej, a nie na refleksji. Trzeba zastanowić się nad słowem Boga, nad Jego nauką. Taka modlitwa wymaga jednak czasu i wysiłku. Ale dzięki niej człowiek staje się realistą. I może realizować wolę Boga w swoim życiu.

***

Milena Kindziuk: – Jak można usłyszeć głos Boga?

O. Andrzej Ruszała OCD: – Chociażby przez zdarzenia, jakie nas w życiu spotykają.

– Co konkretnie ma Ojciec na myśli?

– W teologii określa się to jako „duchowość zdarzeń”. Można też mówić o znakach czasu. Chodzi tu o przekonanie, że Bóg jest Panem historii, a więc tego wszystkiego, co się dzieje w świecie, zarówno w skali globalnej, jak też pojedynczego człowieka, konkretnych rodzin czy wspólnot.

– Wynika z tego, że Bóg, działając przez pewne zdarzenia w naszym życiu, objawia nam swoją wolę. Czy tak?

– Tak – np. mamy jakieś bardzo konkretne plany, pragnienia, zamierzenia, zaczynamy je realizować, aż tu nagle coś je psuje. Pojawia się jakaś choroba czy inne, nieoczekiwane zdarzenie, które przekreśla nasz ludzki plan działania. Może być to znak, że Bóg chce czegoś innego niż my sami. Tak było w życiu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, doktora Kościoła. Jej wspólnota zakonna przygotowywała wyjazd na misję. Św. Teresa bardzo chciała tam pojechać i zaczęła się już przygotowywać do tego wyjazdu. Jednak tuż przed wyjazdem nasiliła się u niej gruźlica. Wtedy rozeznała, że Bóg ma wobec niej inne plany i nie chce tego wyjazdu. A wkrótce umarła.

Są też w naszym życiu takie zdarzenia, które w efekcie powodują nawrócenie, powrót do wiary i Kościoła.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama