Kwadrans szczerości

Już sama nazwa "rachunek sumienia" kojarzy się biznesowo, bilansowo, z rachunkiem zysków i strat. Aż się prosi, żeby dopisać pokutę i powiedzieć, że bilans obliczeń wyszedł na zero. Tymczasem w poznawaniu siebie pomaga tylko taki, który pozwala całościowo patrzeć na swe życie. Niedziela, 24 luty 2008



Tak jak dobre zdrowie i kondycja fizyczna wymagają systematycznych ćwiczeń,
tak i sfera duchowa potrzebuje codziennego wysiłku z naszej strony



Przed spowiedzią „odbębnić” rachunek sumienia? Można. Ale nie o taki rachunek sumienia chodzi, jeżeli chcemy lepiej wsłuchać się w siebie. Bo już sama nazwa takiego rachunku, jak zauważa znany kapucyn o. Piotr Śliwiński, kojarzy się biznesowo, bilansowo, z rachunkiem zysków i strat. – I potem aż się prosi, żeby dopisać pokutę i powiedzieć, że bilans obliczeń wyszedł na zero – twierdzi zakonnik (w najnowszej książce: „Grzechy w kratkę”).

Tymczasem w uważnym słuchaniu i poznawaniu siebie pomaga tylko taki rachunek sumienia, który pozwala całościowo patrzeć na swe życie i nieustannie je badać. A więc codzienny, określany przez św. Ignacego kwadransem szczerości. – Stajemy wtedy w szczerej, prawdziwej relacji do siebie i do Boga i jasno możemy zobaczyć, jak Stwórca działa w naszym życiu – wyjaśnia o. Dariusz Michalski, jezuita. I zaznacza, że taki rachunek nie ma nic wspólnego ze wzbudzaniem poczucia winy, które tak naprawdę jest „założeniem sobie opaski na oczy”.

Kwadrans szczerości – czym właściwie jest? Św. Ignacy Loyola zaleca, by – niezależnie od zmęczenia, choroby czy natłoku zajęć – wygospodarować codziennie piętnaście minut na modlitwę połączoną z rachunkiem sumienia. Obejmuje ona pięć kroków duchowych.

Pierwszy – to dziękczynienie Bogu za otrzymane dobro. Chodzi o to, by przypomnieć sobie sprawy, zdarzenia i ludzi, którzy w danym dniu wywołali w nas jakieś dobro. I by popatrzeć na to wszystko jak na „prezent od Pana Boga”, wyrażając Mu wdzięczność.

Drugi krok – to prośba o łaskę poznania grzechów i o ich odrzucenie. Potem zaś św. Ignacy proponuje przejść do kolejnego punktu: „żądania od swojej duszy zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku”. Co to znaczy? Chodzi o refleksyjne spojrzenie na miniony dzień, na uświadomienie sobie, jaka jest moja więź z Bogiem i z drugim człowiekiem. Trzeba tu odpowiedzieć sobie na pytania: Czy nie przekroczyłem dzisiaj któregoś z przykazań, czy uczyniłem coś dobrego innym ludziom, co o nich myślałem, czy nie zaniedbałem jakiegoś dobra, z jaką motywacją działałem, jakie uczucia się we mnie pojawiły?

Dochodzimy teraz do czwartego punktu rachunku sumienia: do prośby o przebaczenie win. Skoro już rozpoznałem swoje grzeszne skłonności i czyny, i za nie żałuję, składam to wszystko na barki kochającego Ojca, który – jak pisze św. Ignacy – czeka na mój powrót. I piąty krok: spojrzenie z nadzieją w przyszłość i postanowienie poprawy, „prosząc Boga, by być lepszym i pozostawać w lepszych relacjach, od zaraz, w reszcie dnia…” – podpowiada św. Ignacy.

W takim „kwadransie szczerości” chodzi zatem – jak pisze w jednym z opracowań o. Krzysztof Osuch SJ – „o spotkanie w intymności własnego serca z miłującym Bogiem i sobą samym”. O. Dariusz Michalski zaś dodaje, że ów kwadrans jest rodzajem rekonwalescencji duchowej. – Tak jak dobre zdrowie i kondycja fizyczna wymagają ćwiczeń, tak sfera duchowa potrzebuje codziennego wysiłku z naszej strony – mówi.

Św. Ignacy stawia jeszcze jeden warunek takiego rachunku sumienia: systematyczność. Nie wystarczy go uczynić jeden raz, ale najlepiej każdego dnia. Nie chodzi tu też o rachunek win czy filmową retrospekcję zdarzeń, ale o podjęcie starań, by nie zakotwiczyć się w świecie doczesnym i wciąż odnajdywać Boga we wszystkim, co każdego dnia nas spotyka.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama