Wyższe szkoły życia

Polskie uczelnie dają niezłą szkołę życia. Młodzi ludzie muszą bardzo uważać, żeby pieniądze, które wydają na naukę, nie poszły w błoto. W butelkę próbują ich nabić i prywatne, i państwowe uczelnie. A stosowane przez nie sposoby to długa lista pułapek zastawianych na ludzi. Niedziela, 1 czerwca 2008



Wymuszanie dodatkowych opłat, zawyżanie czesnego, wielotygodniowe opóźnienia w wypłacaniu stypendiów i wielomiesięczne w wydawaniu dyplomów, łamanie umów zawieranych ze studentami – to niemal codzienność w polskich szkołach wyższych.

– Liczba bezprawnych działań uczelni przerosła nasze pesymistyczne prognozy – ocenia Roman Pawłowski, rzecznik praw studenta. Kolejne raporty rzecznika to lista wymyślnych pułapek zastawianych przez szkoły na młodych ludzi. I nie ma znaczenia, jakich uczelni to dotyczy. – Prawa studenta są łamane zarówno w uczelniach prywatnych, jak i publicznych, renomowanych i tych nieznanych. Najgorsze jest to, że takie wypadki podcinają zaufanie do uczelni i wykładowców – mówi Leszek Cieśla, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.



Złote góry


Student musi uważać zanim jeszcze zostanie studentem. W reklamowych folderach szkoły obiecują złote góry: ciekawe praktyki, wykłady znanych profesorów, indywidualne konsultacje, modnie brzmiące specjalizacje. Potem okazuje się, że konsultacji ani ciekawych praktyk nie ma, interesujące wykłady są odwoływane, bo „gwiazdy” mają ciekawsze zajęcia, a atrakcyjne kierunki okazują się mirażem (np. zarządzanie funduszami unijnymi to zwykła administracja o mylącej nazwie).

W ubiegłym roku warszawska Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, po zawieszeniu informatyki pod pretekstem niewystarczającej liczby słuchaczy, namawiała niedoszłego studenta do przejścia na inny kierunek. Gdy odmówił, nie mógł doczekać się zwrotu wpisowego i czesnego. – Często próbuje się wykorzystać niewiedzę młodego człowieka, który dopiero co pojawił się na uczelni – komentuje Robert Pawłowski.

Przed podjęciem decyzji, jaką wybrać uczelnię i co konkretnie studiować, warto sprawdzić, czy szkoła ma uprawnienia do prowadzenia kierunku. W poprzednich latach częste było prowadzenie studiów magisterskich w ośrodkach zamiejscowych, mimo że dopuszczalne w nich było tylko prowadzenie licencjatów.

Dlatego przewodniczący Parlamentu Studentów RP na długo przed maturami wystosował apel do maturzystów, żeby byli świadomi, co ich czeka. „Na rynku edukacyjnym są podmioty, które żerując na nieświadomości młodych ludzi – sprzedają wątpliwą jakość nauczania za spore pieniądze” – ostrzegł. – Uczelnie naginają prawo i dobre obyczaje, żeby tylko nabić kiesę, albo załatać dziurę w budżecie. Młodzi ludzie powinni wiedzieć, na co najbardziej powinni uważać – podkreśla Cieśla.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama