Najbardziej boję się zimy

Lekarz kazał Halince dobrze się odżywiać, brać leki i regularnie ćwiczyć. Bo Halinka ma raka. Pół roku temu odjęto jej jedną pierś. Codzienna rehabilitacja jest warunkiem powrotu do życia w jako takiej sprawności. Niedziela, 21 grudnia 2008



Boję się zimy. Wiesz, jak chłód potrafi paraliżować? Jak odbiera chęć do życia? Nocami, gdy wieje wiatr od wschodu, okno drży, jakby pojękiwało. Szron na szybach, wszystko w dotyku lodowate, człowiek kurczy się w sobie, jakby tam szukał odrobiny ciepła. – Halina mieszka od 45 lat w starej kamienicy. Jest emerytowanym pracownikiem sfery budżetowej. Jednym z wielu, o których trudnej codzienności prawie nikt nie wie.

– Ten dom, ta kamienica, to kiedyś była duma miasta. Jedna z najpiękniejszych, reprezentacyjna, okazała. A teraz? Widzisz, jak wilgoć pełza po murach, jak niszczy liszaj? Czujesz ten zapach w klatkach. Wilgoć i kiszona kapusta...

Ten dom umiera na naszych oczach. Od lat urzędnicy powtarzają, że kamienica wymaga kapitalnego remontu. Od lat nic się nie dzieje. Powtarzają, że już nie opłaca się inwestować. Ostatnio, gdy prosiłam o pomoc, usłyszałam, że powinnam uzbroić się w cierpliwość, bo remont ma nastąpić za jakieś 4 lata… Dobry Boże, jak przeżyć tutaj 4 zimy?!

Parter to ciąg sklepów, centrum wolontariatu, szkoła baletowa, kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Wyżej lokale mieszkalne. Dwa ciemne i mokre podwórka studnie. Wędrujemy na czwarte piętro w bocznej klatce. Wąskie schody, oświetlenie nie działa, ściany odrapane, zabazgrane graffiti, kawałkami odpada tynk. Czarna dziura wiedzie do piwnic niczym do czeluści piekieł…

– Nie wiem i wolę nie wiedzieć, co się tam wyprawia. Wódka, narkotyki, co chcesz… – opowiada Halina.
Drzwi otwiera nam Jan, mąż Haliny, bezrobotny od kilku lat.

– Nikt nie zatrudni dzisiaj 60-letniego mężczyzny z kiepskim zdrowiem – tłumaczy potem. Halina i Jan są bezdzietnym małżeństwem. Mają tylko siebie.

– Na miłość nigdy nie jest za późno. Za to na samotność zawsze za wcześnie. – uśmiechają się.
Mieszkanie ma 38 m2 – to duży pokój z malutkim przedpokojem i jeszcze mniejszą łazienką. W pokoju między dwiema wersalkami, dwoma fotelami, biblioteczką i telewizorem stoi pianino…

– Halinka, jak się ją ładnie poprosi, grywa na nim czasami. Ma piękny głos… – uśmiecha się Jan. Przed pianinem, na taborecie, stoi farelka. Na ścianie reprodukcje klasyki malarstwa i ulubiony święty – o. Pio. „Sprawdzony przyjaciel” – tak go nazywają.

Mieszkanie można ogrzać węglem, ale duży biały piec w rogu pokoju nie nadaje się do użytku od wielu lat. Trzeba by go postawić od nowa. Tylko po co? W piwnicy nie ma jednych całych drzwi. Wszystko zdewastowane. Niektórzy sąsiedzi trzymają więc węgiel w mieszkaniu w specjalnych schowkach albo ogrzewają mieszkanie prądem.

– W tej chwili mamy za oknem 0oC, a w mieszkaniu 6oC – mówi Jan. – Oj, lepiej nie ściągaj kurtki. Poczekaj, najpierw włączę farelkę. Za chwilę naparzę herbaty, tylko niech się tutaj trochę nagrzeje. Bo widzisz, u nas jak włączę czajnik elektryczny, to przedtem muszę wyłączyć farelkę. Korki nie wytrzymują, instalacja stara. Podobnie z pralką. Jak wstawiam pranie, przez jakieś 2 godziny nie grzejemy ani nie pijemy niczego ciepłego. Siedzimy wtedy pod kocami, kołdrami, co mamy pod ręką…



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama