Szansa na drugie życie

"Każdy przeszczep narządu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej wartości etycznej, decyzji, aby bezinteresownie ofiarować części własnego ciała z myślą o zdrowiu i dobru innego człowieka. Na tym polega szlachetność tego czynu, który jest autentycznym aktem miłości” - Jan Paweł II Niedziela, 8 lutego 2009



Tu nie decydują chwilowe emocje. To przede wszystkim wielka miłość do spokrewnionej osoby i chęć wyrwania jej ze szponów śmierci. Oto dwa przykłady: Alina Solecka i młodszy o 12 lat jej brat Leszek Grabowski. Rodzeństwo mieszka w Radomiu.

Pięć lat temu pan Leszek bez chwili namysłu oddał swoją zdrową nerkę schorowanej siostrze. Czy czuje się bohaterem? – Absolutnie nie! – stwierdza kategorycznie. – W rozmowie z lekarzami i psychologami dowiedziałem się o przypadkach zabraniających przeprowadzenia przeszczepów: zaburzenia psychiczne, objawy choroby nerek, umiarkowana lub ciężka choroba płuc, choroba nowotworowa, zaburzenia krzepnięcia krwi. Byłem i jestem zdrowy po zabiegu operacyjnym.

Najważniejsze, że uratowałem siostrę.

Marek Sosnowski spod Warszawy. Długo czekał na dawcę nerki. Czuł się coraz gorzej. W pewnym momencie zwierzył się siostrze mieszkającej w Ameryce o nękającym go problemie. Kobieta natychmiast przyleciała do Polski, zostawiając na kilka tygodni męża i dziecko. Przeszła tę samą procedurę badań, jaka obowiązuje każdego dawcę. Badania lekarskie i psychologiczne. Oboje są szczęśliwi. – Co ważne – dodaje pan Marek – jeszcze bardziej zacieśniły się nasze więzy rodzinne. Mimo dużej odległości.

Z moimi bohaterami rozmawiałam na konferencji prasowej, zorganizowanej we wrześniu 2008 r. przez Polską Federację Pacjentów Dialtransplant, Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji i Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia.

Dawca nerki żyje dłużej

Pytanie: Dlaczego przedstawiłam przykłady przeszczepów rodzinnych właśnie nerek? Bo to największa liczba transplantacji tych narządów. W Polsce do końca 2007 r. nową nerkę otrzymały 13942 osoby, serce – 1649, wątrobę – 1515, trzustkę wraz z nerką – 229 pacjentów. Łącznie z tej formy leczenia skorzystało 17335 chorych. Bagatela!

Ta ponad 17-tysięczna grupa uzdrowionych mogłaby zaludnić miasteczko. Ale pojawia się problem. Wśród przeszczepionych nerek zaledwie 2-3 proc. pochodzi od dawców żywych, głównie od członków rodzin. To kropla w morzu potrzeb. W Skandynawii od 40 do 50 proc. ludzi ofiaruje bliskiej osobie swoją nerkę.

Zdaniem prof. dr hab. med. Alicji Dębskiej-Ślizień, nerka przeszczepiona od żywego dawcy funkcjonuje lepiej i dłużej od nerki pobranej od osoby zmarłej. Z obserwacji i danych statystycznych wynika, że i dawca nerki zyskuje nagrodę – żyje statystycznie dłużej, przy tym do końca życia pozostaje pod opieką najlepszych specjalistów. U większości dawców dochodzi do poprawy samopoczucia i zacieśniają się relacje między członkami rodziny.

Transplantacja darem życia

26 stycznia 1966 r. Danusia M., 19-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej, poddała się zabiegowi przeszczepienia nerki w I Klinice Chirurgicznej warszawskiej Akademii Medycznej. Był to 621. zabieg tego typu na świecie, a u nas pierwszy. Chorą operowali profesorowie: Jan Nielubowicz i Tadeusz Orłowski. Pierwszym dawcą była młoda kobieta po ciężkim wypadku, której nie udało się utrzymać przy życiu.

Z wypowiedzi lekarzy ekspertów wynika jednak, że znaleźliśmy się w krytycznej sytuacji. Jest coraz mniej dawców, a coraz więcej biorców. Dotyczy to głównie nerek, na które, mówiąc kolokwialnie, jest największe zapotrzebowanie. Mogą pojawić się pewne wahania. Ludzie zastanawiają się, czy organizm z jedną nerką może prawidłowo funkcjonować. Otóż tak – informuje prof. dr hab. med. Magdalena Durlik – kierownik Kliniki Medycyny Transplantacyjnej i Nefrologii.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...