Mamy prawo znać naszych świętych

Poznali się na początku lat 50. XX wieku, gdy ks. Karol Wojtyła był spowiednikiem w kościele Mariackim w Krakowie. Został jej kierownikiem duchowym i przyjacielem. Niedziela, 22 lutego 2009



Książka Wandy Półtawskiej „Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich” powstawała przez pięćdziesiąt lat, nie była jednak pisana z przeznaczeniem do wydania drukiem. To „dziennik duszy” wyjątkowego człowieka – żony, matki, cenionego lekarza psychiatry, wykładowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz doświadczonego i kompetentnego pracownika poradni małżeńskich i rodzinnych, kobiety w najokrutniejszy sposób doświadczonej w czasie totalitaryzmu hitlerowskiego. Książka zawiera zapis medytacji, modlitw, listów, dialogów z Bogiem i z wyjątkowym Przyjacielem.

Obozowe piekło

Wanda Półtawska była więźniarką obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Znalazła się w pierwszej grupie obozowych „królików” doświadczalnych, niemieccy lekarze dokonali na niej eksperymentalnej operacji. Cudem uszła z życiem, gdy skrajnie wyczerpana głodem została wyrzucona do trupiarni.

Potem przez wiele lat prześladował ją koszmar, co noc śnił się jej obóz, sen był męczarnią. We wstępie do książki Andrzej Półtawski – mąż Autorki pisze, że przez lata odczuwała wielkie bóle fizyczne i żyła w ogromnym niepokoju, nie mogła się zaadaptować do normalnego życia. Wciąż stawiała sobie pytanie, kim jest człowiek, skoro może się stać tak okrutny... Medycyna, psychiatria, psychologia, nawet dogłębnie studiowana filozofia – to wszystko nie wystarczało. Zaczęła poszukiwać księdza „do swoich spraw”.

Przez kratki konfesjonału

Poznali się na początku lat 50. XX wieku, gdy ks. Karol Wojtyła był spowiednikiem w kościele Mariackim w Krakowie. Został jej kierownikiem duchowym i przyjacielem. „Pamiętam uczucie nieprawdopodobnej ulgi, że jest ktoś, kto rozumie wreszcie, po tylu zderzeniach z różnymi ludźmi, nieraz pełnymi dobrej woli, którzy jednak nic nie rozumieli. Teraz ta radość, może jeszcze nie radość, ale ulga i spokój. Nie poprosiłam, aby był kierownikiem mojej duszy, nic takiego nie powiedziałam, ale to samo wyszło, gdy na zakończenie powiedział, jak żaden ksiądz przedtem: – Przyjdź rano na Mszę św., przychodź co dzień”.

Wspólne medytacje

Wanda Półtawska wyznaje, że „od zawsze”, tj. od początku przyjaźni z ks. Karolem Wojtyłą, pisała do niego – a właściwie dla niego – swoje myśli. Mieli zwyczaj wspólnego rozmyślania rano po Mszy św. Ksiądz wybierał tekst, nad którym medytowali w ciągu dnia i omawiali go wieczorem. A gdy nie mogli się spotkać, np. z powodu jakiegoś wyjazdu, ks. Wojtyła wskazywał jej teksty przeznaczone na poszczególne dni, a ona pisała, co myśli na ich temat. Teraz Wanda Półtawska mówi, że wyglądało to jak „zadanie domowe” odrabiane w zeszycie, który dawała mu „do sprawdzenia” po spotkaniu. A on czytał i robił swoje uwagi. I właśnie głównie z tych przez wiele lat pisanych myśli powstała ta wyjątkowa książka.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama