Ochrzci swoje wnuki

Bogdan Sadowski, znany dziennikarz telewizyjny, został właśnie wyświęcony na trzeciego diakona stałego w Polsce. I nie może się już doczekać, kiedy ochrzci swoje wnuki. Niedziela, 30 sierpnia 2009


Znany dziennikarz programów katolickich TVP – Bogdan Sadowski na święcenia czekał w sumie 30 lat, od chwili gdy pod koniec lat 70. dowiedział się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały w Kościele. Od dziecka był przy ołtarzu. Najpierw jako ministrant, potem jako lektor, a od 2000 r. – nadzwyczajny szafarz Komunii św. – Mąż wspominał o diakonacie jeszcze przed naszym ślubem. Marzył o tym od dawna. Święcenia są ukoronowaniem jego wieloletniego zaangażowania w Kościele oraz wewnętrznej pracy nad sobą.


Diakon Bogdan Sadowski


Wiem, że teraz jest bardzo szczęśliwy – podkreśla Krystyna Sadowska, żona diakona.

53-letni Sadowski od kilku tygodni służy w swoim kościele parafialnym w podwarszawskiej Magdalence. Pomaga w niedziele oraz głosi kazania na rannej Mszy św. w dni powszednie. – Proboszcz chce, bym ćwiczył mówienie homilii. Poza tym codzienna Eucharystia pomoże rozwinąć moje powołanie – mówi nowo wyświęcony diakon stały archidiecezji warszawskiej.

Choć diakoni nie zastąpią prezbiterów, to jednak mogą odciążyć ich w czynnościach, do których kapłan nie jest niezbędny. Diakon może na przykład prowadzić kancelarię, przewodniczyć nabożeństwom, animować wspólnoty, odwiedzać chorych, a nawet chodzić po kolędzie. – W tym czasie księża mogliby więcej czasu poświęcić dla wiernych. Usiąść w konfesjonale czy oddać się kierownictwu duchowemu – podkreśla diakon Sadowski.

Od dawna byli gotowi

Grono diakonów stałych w polskim Kościele katolickim nie jest na razie zbyt liczne. Od ubiegłego roku w Toruniu posługuje diakon Tomasz Chmielewski, a diakon Zbigniew Machnikowski – w diecezji pelplińskiej. Jako trzeci dołączył do nich Bogdan Sadowski z archidiecezji warszawskiej.

– Za wprowadzeniem diakonatu stałego przemawia przede wszystkim potrzeba ukazania diakonatu jako właściwego i trwałego stopnia w hierarchii święceń oraz ożywienia w ten sposób wspólnot chrześcijańskich – mówi w wywiadzie dla „Pastores” ordynariusz toruński bp Andrzej Suski.

Choć wszyscy trzej polscy diakoni mają żony i dzieci, są duchownymi i na mocy swoich święceń mogą chrzcić, błogosławić małżeństwa, przewodniczyć pogrzebom oraz wystawić Najświętszy Sakrament do adoracji, nosić wiatyk do chorych, głosić kazania i udzielać Komunii św. Nie mogą natomiast odprawiać Mszy św., spowiadać ani udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Te sakramenty są bowiem zarezerwowane wyłącznie dla księży.

Jednak do widoku diakona, który błogosławi np. Najświętszym Sakramentem i służy przy ołtarzu razem z innymi duchownymi, Polacy muszą się przyzwyczaić. Wymaga to akceptacji zarówno samych księży, jak i wiernych. – Rzeczywiście, początkowo nieufne były szczególnie starsze osoby. Chętniej szły do Komunii św. udzielanej przez księży niż przeze mnie – podkreśla wyświęcony w zeszłym roku diakon Chmielewski z Torunia. – Młodzi nie mają już takiego problemu. Szybko się przełamali, a teraz proszą mnie nawet o śluby i chrzty – dodaje.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama