Wspomnienia byłej scjentolog

Postanowiłam wejść do wewnętrznej struktury scjentologów, by w ten sposób być blisko mojej córki. W następnych latach pięłam się po wszystkich stopniach organizacji. Osiągnęłam również słynny „most w kierunku całkowitej wolności”. Niedziela, 27 września 2009



OSTRZEŻENIE DLA WSZYSTKICH

Niedawno media doniosły, że sekciarska organizacja scjentologów przygotowuje „atak” na Polskę. Z informacji tych wynika, że zamierza ona wysłać do 3 800 polskich bibliotek 60 tys. książek, by ukazać idee jej założyciela Rona Hubbarda. Nie dość na tym, scjentolodzy mają przygotowywać odpowiedni personel, by propagować swe idee wśród Polaków. A że są to idee niebezpieczne, świadczą najlepiej świadectwa osób, które porzuciły tę organizację.

Jedną z nich jest Maria Pia Gardini. Ta pochodząca z bogatej rodziny Włoszka zaczęła uczęszczać na kursy scjentologów za namową córki narkomanki, która była na kuracji odwykowej w ośrodku prowadzonym przez tę amerykańską organizację. Przeszła przez wszystkie stopnie scjentologicznego wtajemniczenia, stając się wysokim urzędnikiem organizacji, by – rozczarowana i zrujnowana – zerwać ze scjentologią. Jak sama wyznała, „w ciągu dziewięciu lat poszukiwań duchowych i posługi wewnątrz «Kościoła»” przelała do kas scjentologów mniej więcej milion osiemset tysięcy dolarów.

Dzisiaj, gdy udało się jej wyjść z organizacji, której jedynym celem – jak twierdzi – jest „robienie pieniędzy”, przestrzega innych przed popełnianiem jej błędów. Warto przeczytać jej wspom-
nienia w książce pt. „Byłam scjentologiem”, które ukazały się w Polsce nakładem Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego w Radomiu, by nie dać się nabrać na mrzonki scjentologicznej propagandy.
Aleksander Romanowski


ALEKSANDER ROMANOWSKI: – Jak to się stało, że została Pani scjentologiem?

MARIA PIA GARDINI:
– Wstąpiłam do organizacji scjentologicznej z powodu mojej córki, która miała problemy z narkotykami. Poradzono mi Narconon – ośrodek tej organizacji, gdzie zajmowano się uzależnieniami od narkotyków. Córce udało się zerwać z narkotykami, ale nie ze scjentologami. Uczęszczała na coraz to wyższe kursy organizowane przez scjentologów – najpierw wyjechała do Danii, a następnie postanowiła udać się do Stanów Zjednoczonych. Nie dość na tym, postawiła mi ultimatum: „Jeżeli nie wstąpisz do organizacji, będę zmuszona odłączyć się od ciebie”.

– Co miała na myśli, mówiąc „odłączyć się”?

– W żargonie scjentologicznym oznacza to „zerwać relacje z tymi, którzy są wrogo nastawieni do ruchu”, przede wszystkim z członkami rodziny. To charakteryzuje wiele sekt, również świadków Jehowy. W tej sytuacji postanowiłam sprawdzić, o co chodzi, i zaczęłam korzystać z kursów, które organizowano w Rzymie.

– Zaczęła Pani od Rzymu, ale w końcu trafiła Pani do Stanów Zjednoczonych…

– Postanowiłam wejść do wewnętrznej struktury scjentologów, by w ten sposób być blisko mojej córki. W następnych latach pięłam się po wszystkich stopniach organizacji. Osiągnęłam również słynny „most w kierunku całkowitej wolności”, co oznacza, że ktoś studiuje, a jednocześnie prowadzi auditing.

– Auditing?

– Auditing to rodzaj „spowiedzi”, podczas której adept „spowiada się” przed konsultantem, zwanym audytorem. Audytor zadaje pytania, adept odpowiada, a jego odpowiedzi są spisywane i archiwizowane. W czasie seansów używa się instrumentu zwanego „e-metr” (rodzaj galwanometru). Zostałam audytorem OT najwyższej klasy; otrzymałam również nagrodę jako najlepszy audytor świata (OT pochodzi od „operating thetan” – działający duch – ten, kto osiągnął stan całkowitej wolności duchowej).







«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama