Kto dobrze śpiewa, dwa razy się modli

W tym roku minęło 30 lat od wydania Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II. Wiele wskazań w niej zawartych nie straciło nic ze swej aktualności. Instrukcja przypomniała wszystkim, że muzyka nie jest dodatkiem, lecz integralną częścią liturgii. Niedziela, 22 listopada 2009



W tym roku minęło 30 lat od wydania Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II. Wiele wskazań w niej zawartych nie straciło nic ze swej aktualności. Instrukcja przypomniała wszystkim, że muzyka nie jest dodatkiem, lecz integralną częścią liturgii.

Organista czy muzyk?

Poziom wykonania muzyki liturgicznej niewątpliwie zależy od kompetencji jej wykonawców. Kim zatem powinien być w parafii organista? Dla jednych (niezbyt dobrze rozumiejących stanowisko Kościoła po Soborze Watykańskim II) organista ma być osobą wykonującą konkretne usługi muzyczne, dla drugich (na szczęście stanowiących coraz liczniejszą grupę) muzyk kościelny powinien być kompetentnym współpracownikiem duszpasterzy w parafii.

Dzisiaj termin „organista” należałoby zastąpić określeniem „muzyk kościelny”. Od niego oczekuje się bowiem nie tylko umiejętności gry na organach, znajomości liturgii i prawa kościelnego, ale również kwalifikacji wokalnych (w naszych kościołach przecież pełni on najczęściej także funkcję kantora) oraz przygotowania do prowadzenia scholi czy chóru. Wprawdzie nie musi być najwybitniejszym specjalistą w żadnej z wymienionych dziedzin, ale na każdej z nich powinien się znać jak najlepiej.

Nie do przecenienia jest rola muzyka kościelnego w liturgii. Wiąże się ona nie tylko z doborem repertuaru, ale także ze sposobem jego realizacji: przygrywki, chwile ciszy, harmonia w akompaniamencie. To wszystko składa się na piękno celebracji. Ponadto organista parafialny ma znacznie więcej obowiązków, aniżeli tylko dobrze zagrać podczas Mszy św. To on powinien uczyć wiernych śpiewów liturgicznych, przygotowywać kantorów i psalmistów do liturgii, troszczyć się o stan organów, prowadzić zespoły śpiewacze – chór albo scholę.

Gdzie szukać zagrożeń?

Ks. prof. Ireneusz Pawlak z KUL-u podczas jednego ze Zjazdów Stowarzyszenia Polskich Muzyków Kościelnych, mówiąc nt. piękna muzyki liturgicznej, wskazał dwóch „wrogów” tego piękna: ignorancję władzy (zarówno na szczeblu diecezji, jak i parafii) oraz subiektywizm.

Czym innym są kompetencje prawne, a czym innym wiedza w danej dziedzinie. Proboszcz ma kompetencje prawne, aby zatrudnić organistę. Nie znaczy to jednak, że dobrze robi, podejmując autorytatywnie decyzję o zatrudnieniu. Pomocą w ocenie kwalifikacji kandydata czy kandydatki powinna służyć diecezjalna Komisja Muzyki Kościelnej. Nawet tzw. ogólne wykształcenie muzyczne nie wystarcza, potrzebne jest wykształcenie ze specjalizacją muzyka kościelnego.

Subiektywizm przejawia się w lekceważeniu norm, a kierowaniu się własnymi upodobaniami. Kościół określa normy liturgiczne (także dotyczące muzyki); kapłan czy muzyk kościelny ma celebrować, a nie może lekceważyć norm i kierować się własnymi upodobaniami.
Rzeczy wartościowe mają swoją cenę

Problemy budżetowe wielu parafii (wbrew temu, co często sugerują obiegowe opinie) stanowią barierę, zdawałoby się, nie do pokonania w zatrudnieniu kompetentnego muzyka kościelnego. Funkcjonujący w naszej ojczyźnie system uposażenia muzyków kościelnych w postaci pensji i premii z okazji ślubów, pogrzebów, czasami z tytułu opłatków pozwala na godziwe wynagrodzenie ich za pracę. Otrzymując takie wynagrodzenie, muszą mieć poczucie odpowiedzialności za muzykę liturgiczną w parafii, a nie tylko pozostawać „do wynajęcia” z konkretnymi usługami. Dlatego niezbędna jest stała pensja. Zatrudnienie studenta lub emeryta rzeczywiście daje pewne oszczędności w coraz skromniejszym budżecie parafialnym, jednak już samo założenie wskazuje na tymczasowość, brak perspektywy.

Zatrudnianie osób niewykwalifikowanych jest działaniem krótkowzrocznym i szkodzi rodzinie parafialnej. Nie słyszałem jeszcze o przypadku pociągnięcia do odpowiedzialności proboszcza, gdy zatrudnił niekompetentną osobę do pracy organistowskiej; natomiast jego ignorancja w innych dziedzinach szybciej spotyka się z reakcją władzy kościelnej. Niestety, jednak zbyt często sztuka przegrywa. Inwestycje w dobra materialne są widoczne, a „inwestycje w ludzi” pozostają najczęściej znane tylko Bogu.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • o. Wiesław Ciemięga
    27.11.2009 17:35
    Dzięk Księżę za Atrykuł. Oddaje on stan rzeczywisty, szczególnie wiejskich parafii, gdzie przepisy kościelne dotyczące kultu Bożego i dyscypliny sakramentów sa łamane i ignorowane poprzez czesto totalny brak fachowosci, czystą chałturę i kpinę z liturgii w wykonaniu parafialnego "grajka i dudlarza" a nie organisty zatrudnionego oczywiście społecznie.
    U Protestantow jest to nie do pomyślenia, żeby taka osoba, bez kwalifikacji, zasiadala za instrumentem. Ignorancja proboszczow w trosce o piękno liturgii często jest porażająca. Nawet wizytacje kanoniczne parafii przez biskupów nic nie zmieniają, wiec co zmieni diecezjalna komisja od muzyki? Kompletnie nic. A lekceważone są normy kultury, przyzwoitosci, piekna i wyczucia muzyczno liturgicznego. Mam więc poważne obawy, dotyczące nawet ważności takiej Mszy Św. w takiej oprawie, przecież Msza Św. ma być najwyższym i najpiekniejszym kultem i czcią oddawaną Bogu. I jeśli proboszcz o to nie dba, to kto ma to zrobić? A na dodatek za Mszę Św. bierze stypendium, więc tym bardziej powinien się o to zatroszczyć, a nie uwłaczać i robić z liturgii Mszy Św. cyrk.
    A i parafianie nie chcą "zadzierać" z proboszczem w tej kwestii, by nie miec potem różnych problemów np. w kancelarii przy załatwianiu różnych spraw. I wielka szkoda, że do tej pory organisci nie maja ucziwej pensji (czyżby brak odpowiednich przepisów w diecezzji czy całym kościele?),
    a moze kwestia zarobków jest problemem nie do przeskoczenia, dlatego sa zatrudniane osoby, które wrecz uwlaczaja muzyce kościelnej i liturgii. "Nie słyszałem jeszcze o przypadku pociągnięcia do odpowiedzialności proboszcza, gdy zatrudnił niekompetentną osobę do pracy organistowskiej; natomiast jego ignorancja w innych dziedzinach szybciej spotyka się z reakcją władzy kościelnej." - A wielka szkoda. Zgadzam sie z tymi słowami; bo taka jet prawda i smutna rzeczywistość. Przykladem takiego stanu moze byc dekanat baranowski w diecezji sandomierskiej, a w szczegolności parafia Jaślany (ponad 30 lat rzępolenia, fałszowania, przeinaczania pieśni i melodii części stałych Mszy. Św. przez tamtejszego grajka), gdzie w 3/4 parafii owego dekanatu zatrudnieni sa liturgiczni partacze a nie koscielni muzycy. I dziwi mnie i boli na dodatek ten fakt, że diecezja owa posiada szkołę organistowską. Ale coż z tego, kiedy życie idzie swoją drogą. I nie wiem, kiedy taki stan rzeczy się zmieni. Oby jak najszybciej.
  • Marek Wojtaszek
    27.11.2009 18:51
    Obecne warunki zatrudniania organistów w Polsce to czyściutki skandal i lewizna. Mówię to jako wiejski organista z wykształceniem 16-letnim stażem. Dopóki księża biskupi oraz proboszczowie nie pojmą, że organista powinien mieć NORMALNĄ płacę a nie żebranine przy okazji ślubów, pogrzebów, opłatków, kolędy czy czego tam jeszcze. Ale to niestety musiałoby zostać wykonane systemowo z wprowadzeniem PRZEJRZYSTOŚCI finansów każdej parafii a w Polsce to niewykonalne. Ładnie to ksiądz napisał ale z perspektywy miejskiego organisty. 65% parafii w Polsce to wiejskie parafie, na których przeważnie organiści pracują na LEWO. W Kościele Katolickim!!!

    Zapraszam na forum organistowskie - www.organy.com.pl/forum, zobaczy ksiądz troszkę inną rzeczywistość.
  • Diderik Hansen
    27.11.2009 21:00
    Z jednej strony dobrze, że powstał taki artykuł. Z drugiej jednak strony jest on TYLKO OKAZJONALNY (św. Cecylia-niestety u niektórych zapomniana :/ ) i szkoda, że tematyka muzyki liturgicznej i piekna liturgii w ogóle jest poruszana tak rzadko. Nie łudźmy się, organista to postać marginalna, ot, taki sobie wiejski/miastowy zagrywajło, grający byle jak i torturujący uszy wiernych byle jakim, pełnym rażących, amatorskich manier, beczącym, zagłuszającym ludzi, kozim ŚPIEWEM!!! A gdy tylko "wybija się"- tzn. wykazuje jakieś umiejętności, gra długie wstępy, gra po Mszy, gra instrumentalne utwory na Przygotowanie Darów czy Uwielbienie, albo nie daj Boże zwróci księdzu uwagę, to od razu "szefowie" go gromią. Choćby klasyczna sytuacje typu: "Wyłącz pan te mikstury! My tu spowiadać nie możemy!" Wrr... :/

    1. Kondycja instrumentów. Czy naprawdę plastikowe cyfrowe "organy" są lepsze od prawdziwych, mniejszych piszczałkowców? Na remonty tychże księża skąpią zazwyczaj kasy, a dobry organ się opłaca! Czy wolicie jeść z plastikowych talerzyków i kubeczków, czy może z porcelanowych naczyń i filizanek?

    2. Repertuar piosenkowy- bolączka! To popkultura, a w kościołach powinna gościć wyższa sztuka! Chociażby po to, aby kształtować poczucie smaku i nie wyłączać wiernych ze śpiewu. PIOSENKI- PRECZ, WEG, AWAY, żegnamy!!! Kościołow nie dekorujecie bohomazami, zaś brzydką muzyką owszem.

    3. Sprawy zatrudnienia. Tutaj to w ogóle hece... ręce opadają. Wystarczy wejść na http://www.organy.com.pl/forum i poczytać, aby poznać naszą faktyczną sytuację.

    4. Same umiejętności organistów:
    -harmonia, jak piekielne jęki
    -rejestracja: buczenie na fletach i burdonach
    -ona wynika z nieumiejętności gry na pedale- wszak trza go zastąpić burdonem 16' ;<
    -nieumiejętność zagrania czegoś z literatury i zastępowanie tego miernynmi "improwizacjami"
    -ciągły śpiew, powtarzanie refrenu psalmu z ludem, półtonowe AMEN, błędy liturgiczne... itd. Każdy coś znajdzie.

    5. Księża też nie są bez winy. Posłuchajcie jak śpiewają... jak zmieniają teksty w mszale... jak propagują BŁĘDY LITURGICZNE i spychanie MUZYKI do roli marginalnej.. podczas gdy jest ona INTEGRALNĄ CZĘŚCIĄ LITURGI!!!! i to niekoniecznie same organy, ale przede wszystkim piękny i czysty śpiew celebransa i ludu. Nie przekrzykujący się z księdzem ryk organisty w mikrofon!!!

    Pozdrawiam, Bracia i Siostry w organistostwie! Możemy wspólnie się zatroszczyć o to, aby muzyka w kościołach odrodziła się, aby kierowała ku Bogu!
  • milczący
    27.11.2009 21:55
    Cieszę się, że wreszcie Ktoś potrafił na temat "grania do mszy " napisać. Zgadzam się z poglądem, że najczęściej to proboszcz nie czuje potrzeby zatrudniania dobrego muzyka kościelnego, a zatrudniając jakiegoś tam łatwo się nim manipuluje ( jedna zwrotka psalmu, te "ogrody mi zagraj", żeby nie za smutno było ).
    Nie chciałbym być jakimś krytykantem, bo spotkałem wielu kapłanów (OAZOWYCH ),którzy naprawdę Eucharystię celebrują i zaszczepili we mnie zamiłowanie do liturgii i całej Jej harmonii z ludem, muzyką, posługami i uczynili źródło i szczyt życia. Potrzeba jednak wielkiego serca i ducha, aby te źródła i szczyty były pielęgnowane.
    PS. Strasznie nie lubię sformułowania " piosenki czy pieśni oazowe. Jest to nadużycie, bo to Ruch Światło-Życie dba o właściwe rozumienie Liturgii Eucharystycznej. Proszę też nie traktować grupy młodzieży zgromadzonej wokół przebojowego kapłana Oazą, bo Oaza ma konkretny charyzmat, niezależny od przebojowości.
    Pozdrawiam NBPJCH
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama