Najprościej jest wykopać dziurę

W rządowych planach rozwoju kraju do 2030 r. zapisano, że w okolicach Legnicy powstanie kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Niedziela, 22 listopada 2009



O tej porze roku las wygląda trochę jak ze starej baśni. Pięknie tu, cicho, odkąd odleciały ptaki. Latem pod stary dąb przychodzą całe rodziny – bo cień jest i widok na okolicę… A na wiosnę tamta łąka pełna jest kaczeńców. Chłopcy rwą je dla dziewczyn – starsza siwowłosa pani opowiada o swojej ziemi z błogim uśmiechem, jak wytrawny przewodnik zachwalający uroki miejsca.

– Kiedy przyjechałam tutaj zaraz po wojnie, strasznie płakałam, że nie zobaczę już mojego Lwowa. A dzisiaj patrzę za okno i myślę: – Dobry Boże, znowu? To już lepiej zabierz mnie szybko do siebie, tak się modlę, nie chcę drugi raz przeżywać wypędzenia. Zostałam sama. Stara baba ze mnie, gdzie mnie po świecie się poniewierać. Wszystko, czego potrzebuję, mam tutaj. Na cmentarzu tych, których kochałam: rodziców, męża, dzieci. Blisko do kościoła. Nawet moje psy zakopałam tam, pod lasem… Tylko niech mi Pani powie, po co mi na starość taki strach?

Ziemia nas pochłonie?

W rządowych planach rozwoju kraju do 2030 r. zapisano, że w okolicach Legnicy powstanie kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Największa w kraju, sześciokrotnie większa od obecnie działających. Instytut Górnictwa Odkrywkowego „Poltegor” rozesłał do 6 gmin, których projekt dotyczy, ankietę na ten temat. Do interesującego się wcześniej tą sprawą posła PiS Piotra Cybulskiego dołączyli wtedy zaniepokojeni gminni samorządowcy. I zrobił się hałas.

– W przypadku kopalni odkrywkowej wydobywanie zasobów odbywa się w ten sposób, ujmując rzecz najprościej, że ryje się ziemię, zrywa ją warstwami, aż dojdzie się do złoża. Potem wierci się dziurę w ziemi i tak powstaje ogromny lej… Im złoże większe, tym lej głębszy. Oczywiście, na powierzchni nic nie przetrwa. Nim kopalnia zacznie ryć, teren przed nią musi być pusty... – opowiada Janusz Łucki, rzecznik prasowy gminy Lubin. – Widziałem taką odkrywkę. Szliśmy lasem, a potem nagle wszystko się urwało i jakby ziemia pod nogami przestała istnieć. Jak okiem sięgnąć, nie było nic… Gdzieś w dole majaczyły ciężarówki, jakieś kosmiczne maszyny. Pustkowie, tylko wiatr hula... Niewyobrażalne, że taki los może spotkać nasze strony.

Kopalnia zabiera ziemię powoli. Niespiesznie. Jakieś 300 metrów rocznie. Lej, który mają wywiercić niedaleko za Legnicą, obliczono na ok. 220 m głębokości– czyli zmieściłby się w nim Pałac Kultury.

Rzecznik wylicza: – W gminie Ścinawa na 31 miejscowości musi zniknąć 20. W gminie Kunice na 13 wsi i miasteczek – 11 ma być zrównanych z ziemią. W gminie Ruja na 11 wsi ocaleje 5 itd… Wszystko, co mieści się w tej chwili na terytorium gminy Miłkowice, po prostu zniknie...

Urzędnicy samorządowi obliczyli, że w grę wchodzi los 20 tys. ludzi.

Ks. Waldemar Wesołowski, proboszcz parafii Wielowieś, którą też ma pochłonąć kopalnia, stwierdza: – Jeśli mówimy o 50 miejscowościach, to stracimy też najmniej ok. 40 kościołów. Niektóre z nich to budowle zabytkowe, inne – ludzie budowali latami, zawsze kosztem wielkich wyrzeczeń. Zwolennik kopalni odkrywkowej wyjaśnił mi kiedyś, że istnieją techniki, które umożliwią mi przeniesienie kościoła w inne miejsce. Nie zrozumiał, gdy odparłem, że technika nie załatwi wszystkiego… Gdzie ja mam ten kościół przenieść? A co z cmentarzami?

Nie tylko ekolodzy biją na alarm

Gigantyczna dziura w ziemi zmieni na zawsze przyrodę. Wyschną zbiorniki wodne i rzeki. Czarnej Wodzie i Kaczawie – dwóm rzekom w okolicy – trzeba będzie sztucznie zmienić bieg. Jezioro Kunickie najprawdopodobniej wyschnie, podobnie jak zniknęły jeziora przy kopalni odkrywkowej w Koninie. Taka brutalna ingerencja w naturę sprawi też osunięcia ziemi, wokoło zapanuje krajobraz stepowy. Bezpowrotne zniszczenie lasów spowoduje, że nasze wnuki nie zobaczą ani Borów Dolnośląskich, ani Łęgów Odrzańskich. W tej chwili nazywa się je zielonymi płucami Dolnego Śląska.

Przestanie istnieć sieć lokalnych dróg. Żeby dojechać z Legnicy do Lubina, trzeba będzie robić spore koło. Powstaną minimum dwa zwałowiska zewnętrzne o powierzchni ok. 20 km – jedno zaplanowano w okolicach Miłkowic, drugie – Prochowic. Mają powstać w tej okolicy dwie elektrownie – niedaleko Legnicy i gdzieś między Prochowicami a Ścinawą. Charakter regionu zmieni się nie do poznania. A nie jest to region biedny.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama