Nie zapominajmy o chrześcijanach w Ziemi Świętej

W ten czas świąt Bożego Narodzenia każdy z nas upodabnia się do pasterzy, którzy przybywają do stajenki, by oddać cześć Dzieciątku. Nasze myśli biegną także w miejsca, które były sceną wcielenia Boga. Jaka jest obecnie sytuacja chrześcijan mieszkających w miejscach uświęconych życiem Syna Bożego? Niedziela, 27 grudnia 2009



Czas świąt Bożego Narodzenia – w domach choinka i żłóbek ze sceną, która miała miejsce ponad dwa tysiące lat temu w Betlejem. Każdy z nas upodabnia się do pasterzy, którzy przybywają do stajenki, by oddać cześć Dzieciątku. Nasze myśli biegną także w miejsca, które były sceną wcielenia Boga. Jaka jest obecnie sytuacja chrześcijan mieszkających w miejscach uświęconych życiem Syna Bożego? O odpowiedź na to pytanie poprosiłem kard. Johna Foleya, stojącego na czele bożogrobców – Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, którego historia i działalność związane są nierozerwalnie z Ziemią Świętą.

Włodzimierz Rędzioch: – Jako Wielki Mistrz Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie jest Ksiądz Kardynał szczególnie zainteresowany losem Kościoła katolickiego w Ziemi Świętej. W związku z tym chciałem zapytać, jak miejscowi chrześcijanie będą przeżywać Boże Narodzenie 2009 r.?

Kard. John Foley
: – Jest paradoksem, że chrześcijanie w Ziemi Świętej mają olbrzymie trudności z dotarciem do miejsca narodzin Jezusa. Do Betlejem łatwiej jest dotrzeć turystom niż miejscowym chrześcijanom, którzy muszą mieć specjalne pozwolenia i są poddawani wielu kontrolom.

Jeżeli natomiast chodzi o samą uroczystość, Patriarcha odprawi Mszę św. o północy i na pewno będą tłumy, ale nie takie jak w poprzednich latach (ciągle istnieje ryzyko zamieszek, chociaż teraz – na szczęście – sytuacja jest spokojna).

– Jaka jest obecnie sytuacja chrześcijan w Ojczyźnie Jezusa?

– Przede wszystkim trzeba przypomnieć niektóre dane: sześćdziesiąt lat temu 18 proc. ludności Ziemi Świętej (tzn. dzisiejszego Izraela i terytoriów palestyńskich) stanowili chrześcijanie, dziś stanowią jedynie 2 proc.! Wielu Palestyńczyków, również chrześcijan, wyemigrowało do sąsiedniej Jordanii, lecz przede wszystkim do Europy i Ameryki. Na szczęście emigrujący chrześcijanie są dobrze widziani w krajach, które udzieliły im gościnności, gdyż z reguły są wykształceni i nie są postrzegani jako ekstremiści. Oczywiście, emigracja chrześcijan stanowi wielką stratę dla miejscowego Kościoła.

Największe problemy na terytoriach palestyńskich stwarza mur wzniesiony przez władze izraelskie. Mur ten biegnie przez pola palestyńskich rolników oraz oddziela ich od miejsc pracy, szkół, szpitali itd. Życie wszystkich na terenie Autonomii Palestyńskiej jest trudne, lecz szczególne problemy mają chrześcijanie. Nie mówiąc już o sytuacji w Strefie Gazy, która postrzegana jest jako wielkie więzienie pod gołym niebem (chrześcijan jest tam bardzo niewielu).

– Na początku walka o państwo palestyńskie miała charakter typowo nacjonalistyczny. Z czasem przybierała charakter coraz bardziej religijny, by w końcu stać się sprawą islamu (niektóre islamskie ruchy terrorystyczne prezentują swą działalność jako walkę z syjonizmem o wolną Palestynę). Jak fakt ten wpłynął na sytuację chrześcijan w społeczeństwie palestyńskim?

– Sprawa palestyńska nie powinna być traktowana jako sprawa islamska. Społeczeństwo palestyńskie składa się nie tylko z wyznawców islamu, lecz także z chrześcijan (katolików i prawosławnych). W przeszłości bardzo wielu przywódców wywodziło się ze środowiska chrześcijańskiego, dzisiaj też ich nie brakuje. Przy czym chrześcijańscy liderzy palestyńscy nie są związani z grupami ekstremistycznymi czy terrorystycznymi.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama