Osaczanie rodziny to nie polityka rodzinna!

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w wielu rozwiązaniach projektuje… opresję wobec osób i rodzin. Niedziela, 24 stycznia 2010



Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w wielu rozwiązaniach projektuje… opresję wobec osób i rodzin. Projekt ustawy bardzo mocno wkracza w sferę prywatności i ingeruje w sprawy rodzin, podczas gdy powinno to mieć miejsce tylko wówczas, gdy jest absolutnie konieczne.

Dotychczas w dyskusji społecznej szczególną uwagę poświęcano kwestii fizycznego karcenia dzieci. Projekt opowiada się w tym zakresie za zakazem, proponując zapis tak szeroki, że pozwoli podważyć każdy nakaz czy oczekiwanie rodzica wobec dziecka, co utrudni wychowanie. Inne aspekty nowelizacji nie wzbudziły dotąd publicznej dyskusji, a szkoda, bo wiele z nich narusza autonomię jednostki i rodziny, co nie jest konieczne do autentycznego przeciwdziałania przemocy.

Zespoły interdyscyplinarne – pomoc czy opresja?

Podstawową metodą przeciwdziałania przemocy w rodzinie mają być obowiązkowo powoływane we wszystkich gminach zespoły interdyscyplinarne, składające się z siedmiu lub więcej przedstawicieli różnych służb. Funkcjonowanie takich zespołów jest sprawdzoną metodą w praktyce dotyczącej dzieci pochodzących z rodzin problemowych. Metoda zespołu interdyscyplinarnego nie może być jednak zasadniczą i obowiązkową formą pracy gminy w zakresie przeciwdziałania przemocy, a jej zastosowanie – jak jest to przyjęte w metodologii krajów europejskich o zbliżonej nam kulturze – powinno być zarezerwowane dla działań ochronnych na rzecz dzieci, które mają ograniczone możliwości obrony.

Tymczasem projekt daje tym zespołom prawo do: diagnozowania problemu przemocy w konkretnej rodzinie; podejmowania działań w środowisku zagrożonym przemocą; monitorowania sytuacji rodzin, w których dochodzi do przemocy, oraz rodzin zagrożonych wystąpieniem przemocy. Wszystko to może dziać się bez zgody osób dorosłych osobiście dotkniętych przemocą w rodzinie, wbrew ich intencjom i życzeniom.

Bez zgody osób dorosłych doznających przemocy zespół taki miałby prawo do gromadzenia i przetwarzania danych, zarówno o osobach, które doznały przemocy, jak i ją stosujących, dotyczących: stanu zdrowia, nałogów, skazań, a także innych orzeczeń wydawanych w postępowaniu sądowym czy administracyjnym.

Jak z tego wynika, zespoły te miałyby ogrom pracy. W Polsce do rozmaitych ośrodków zajmujących się przemocą domową trafia rocznie ok. 85 tys. przypadków. Jeśli każdy taki przypadek miałby przejść przez zespół interdyscyplinarny, musiałoby odbyć się 10 600 posiedzeń zespołów przy założeniu, że na jednym posiedzeniu zespoły te będą zajmowały się np. 8 sprawami, angażujących po siedem osób, co daje 74 350 osobodni pracy! Ale to tylko początek. Przewidziane jest przecież monitorowanie przez zespół spraw rodzin.

Przemoc ma różne przejawy, czasem wymaga rozmowy i wsparcia kogoś bliskiego, czasem kontaktu z pomocą specjalistyczną, a w szczególnych przypadkach – zaangażowania kilku fachowców z różnych dziedzin (np. lekarza, prokuratora, pracownika socjalnego), do których kieruje kompetentna osoba, mająca pierwszy kontakt z ofiarą przemocy.

Gdyby w służbie zdrowia wprowadzić jako zasadę metodę badania i leczenia przez zespół specjalistów, system ten załamałby się z dnia na dzień.

Tymczasem dąży się do zbudowania struktury, której tak naprawdę brak merytorycznego uzasadnienia – nie będzie bowiem realne, aby zespół „podejmował działania w środowisku zagrożonym przemocą”, „diagnozował problem przemocy w rodzinie”, „opracowywał i realizował plany pomocy w indywidualnych przypadkach”, bo może sytuacji rodziny w ogóle nie znać, szczególnie w dużych miastach. Projekt przewiduje też, że osoby, które były świadkami przemocy w rodzinie, powinny powiadomić o tym policję lub prokuratora, bez pytania o zdanie dorosłych osób, wobec których stosowano przemoc. Problem w tym, że zgodnie z definicją przemocy w rodzinie nie dotyczyłoby to tylko ewidentnych i jaskrawych jej przypadków, ale także np. słownych awantur domowych, które mogą zdarzyć się niemal w każdej rodzinie.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Krzyś
    01.02.2010 11:09
    Polska polityka prorodzinna działa w odwrotną stronę. Pieniądze z ulgi podatkowej na dzieci traktowane są jako dochody, można więc stracić świadczenia rodzinne. Zdobycie np. dofinansowania do czynszu przy niskich dochodach wymaga wielu zaświadczeń, stania w kolejkach... po prostu czasu. Rodzinom wielodzietnym ze strony państwa potrzeba bardziej profilaktyki i podania ręki. Wtedy kłótni małżeńskich będzie mniej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama