Media w służbie społeczeństwu

Komercja nie jest zagrożeniem dla prawdy czy dobra społecznego. Można mówić prawdę na sposób encyklik papieskich, a można mówić jasno, prosto i „tabloidalnie”, jak Jezus. Prawda jest ta sama, przekaz gorszy lub lepszy. Przegląd Powszechny, 3/2007




Zaproponowaliśmy Państwu dyskusję nt. „Media w służbie społeczeństwu”, ze szczególnym zaakcentowaniem słowa „służba”. Chcielibyśmy się zastanowić, czy pojęcie „służba” na rynku medialnym ma jeszcze jakikolwiek sens. Czy istnieją w Polsce warunki do tego by dziennikarze mogli służyć społeczeństwu. Czym jest służba dziennikarza w dzisiejszym świecie?

Zapis dyskusji, która odbyła się 9 I 2007 r. w redakcji „Przeglądu Powszechnego”. Uczestniczyli w niej również redaktorzy PP.



Rozpocznę od pytania do prof. Wiesława Godzica. Chciałbym zapytać o kontekst historyczny. Czy według Pana istnieje w dziennikarstwie jakiś punkt odniesienia, ideał czy wzór uprawiania tego zawodu, który byłby aktualny również dzisiaj? Czy istnieje dziennikarski etos służby? Czy media mogą efektywnie służyć społeczeństwu i mieć wpływ na dzisiejszy świat?

WIESŁAW GODZIC: Bardzo trudne pytania. Uważam, że pojęcie służby nie jest mocno związane z mediami, by nie powiedzieć, że jest z nimi rozłączne. Bardzo lubię stwierdzenia lorda Johna Reitha, który tworzył BBC, jeszcze jako radio. Mówił o tym, że trzeba informować, uczyć i dawać rozrywkę. Właściwie te trzy elementy się nie zmieniły. Mamy dwa zasadnicze modele. Jeden jest amerykański, w którym to media służą rozrywce. Natomiast stacje tzw. publiczne, stacje religijne, będące blisko teleewangelistów, są w znaczącej mniejszości. Najlepsza stacja publiczna, jaką znam, PBS, ma ok. 3-4% oglądalności. Mamy także model europejski, który tylko pozornie zbliża się do tej idei, która jest wyrażona w zadanym pytaniu. Media powstały tu jako systemy państwowo-publiczne, natomiast sektor komercyjny wszedł bardzo późno. Poza przypadkiem Wielkiej Brytanii, gdzie ITV (Independent Television) powstała w 1955 r., to tak naprawdę w połowie lat 80. powstaje sporo silnych stacji komercyjnych w Niemczech, w krajach skandynawskich dopiero w latach 90., a w Polsce i tzw. demoludach w połowie lat 90.

Mamy więc dwa modele, jeden amerykański – komercja i odrobina tzw. służby, i Europa, gdzie możemy powiedzieć, że wszystko jest w rękach państwa, które chce dobrze dla grup społecznych, no i jest komercja. To obecnie się zmienia. Model ten jest obecnie rozłamany, mówi się o klęsce nadawcy publicznego. Np. BBC jest w Wielkiej Brytanii oceniane jako stacja chyląca się ku upadkowi, tylko u nas powtarza się jeszcze, że jest to wzór. BBC ma bardzo silną odnogę komercyjną i tam zarabia pieniądze. Jesteśmy bez systemów, w momencie całkowicie rozedrganym.

Mamy jednak dziennikarza. Jestem przekonany, że nadmiar ról społecznych, które są przypisywane dziennikarzowi to jest podstawowy problem dzisiejszych mediów. Obecnie nie oczekuje się od niego, że będzie informował, bo to właściwie robią media workers, czyli ludzie, którzy dostarczają informacji. Dziennikarz ma objaśniać, dawniej była to funkcja intelektualisty, nauczyciela. Nieodłączną cechą naszych czasów jest to, że dziennikarz ma być przy okazji lekki i zabawny, dostarczać rozrywki.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...