Czas przeszły niedokonany

IV RP okazała się niewypałem. Jako hasło w pewnym sensie wypełniły ją treścią wydarzenia ostatnich dwóch lat. Co się w tym czasie stało, jak wydarzenia minionego dwulecia rzutują na obecną politykę? Przegląd Powszechny, 12/2007




Czwarta Rzeczpospolita nie skończyła się 21 października br., po przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych. Nie przestała wtedy istnieć tak samo, jak nie zaczęła - wraz z objęciem rządów przez PiS dwa lata temu. Ta, wymyślona przez politologa i publicystę Rafała Matyję, a podchwycona przez socjologa Pawła Śpiewaka (potem posła Platformy Obywatelskiej w Sejmie minionej kadencji), koncepcja, która zakładała przeprowadzenie głębokich zamian ustrojowych, łącznie ze zmianą konstytucji, pozostała jedynie hasłem; wcześniej zapowiedzią wielkiej zmiany, później określeniem kojarzonym z okresem, gdy u władzy znalazła się partia Jarosława Kaczyńskiego.

Między latami 2003 a 2005 wielu publicystów toczyło o IV RP spory. Bronisław Wildstein pisał o „Końcu III Rzeczypospolitej”, Waldemar Kuczyński - o prawie społeczeństwa do poczucia sukcesu płynącego z przemian od 1989 r. Charakterystyczne, że wielu podzielało pogląd, iż państwo znalazło się w poważnym kryzysie:

Kryzys widoczny jest gołym okiem. Podstawowe instytucje państwa funkcjonują źle (Wildstein); Nie trzeba być specjalnie bystrym, by zauważyć, że polskie państwo jest w kryzysie (Andrzej Brzeziecki, Jarosław Makowski). Zatem chęć zmian wyrażana przez przedstawicieli głównych partii pretendujących do objęcia steru władzy - PO i PiS - wynikała z ogólnego klimatu zmęczenia i zniesmaczenia ówczesną polityką, zwłaszcza po tzw. aferach Rywina i starachowickiej.

PiS wygrał wybory parlamentarne i prezydenckie z programem IV RP i zapowiedzią przeprowadzenia moralnej rewolucji; powstał nawet projekt konstytucji. Jan Majchrowski, politolog z UW, pisał, że formalnie, powstanie IV RP wymaga zmiany ustawy zasadniczej, ale nadawanie nazw czy numerowanie poszczególnych historycznych form ustrojowych danego państwa powinno być zadaniem bardziej historyków niż ustrojodawców. O zadekretowaniu IV RP powiedział tylko, że magiczne zaklęcia mają moc sprawczą tylko w bajkach; zatem hasło należy potraktować jako wyzwanie dla rządzących, a nie fakt polityczny, tym bardziej ustrojowy.

Podsumowując w „PP” z marca 2006 r. okres kampanii wyborczej zakończonej wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2005 r., pisaliśmy, że bracia Kaczyńscy zapewne zdają sobie sprawę, iż niezrealizowanie wielkich obietnic skończy się kompromitacją, społecznym rozczarowaniem. IV RP okazała się niewypałem. Jako hasło w pewnym sensie wypełniły ją treścią wydarzenia ostatnich dwóch lat. Co się w tym czasie stało, jak wydarzenia minionego dwulecia rzutują na obecną politykę? W próbie odpowiedzi na te pytania pomagają książki „Cień wielkiego brata. Ideologia i praktyka IV RP” Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki (Warszawa 2007) oraz „Krótki kurs IV RP” Kamila Durczoka i Piotra Mucharskiego (Kraków 2007).


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama