Zdecydować się na miłość

Gdzie są młodzi w Kościele? Co robią? A gdzie ich nie ma? Oto opowieść o jednym z kościołów, w którym można znaleźć młodzież. Kwartalnik eSPe



Co przyciąga młodych ludzi na niedzielną Mszę świętą w kościele ojców dominikanów w Krakowie? Legendy o niej krążące, niezwykła oprawa liturgii, porywające kazania czy może liczne nawrócenia, które tam się dokonują? Odpowiedzi jest tyle, ilu ludzi, którzy przychodzą na dziewiętnastkę, jak utarło się nazywać tę wieczorną Eucharystię. Ważne jest jednak coś innego. Uczestnictwo w niej pomaga młodym ludziom zrozumieć, czym jest Kościół i dla kogo tak naprawdę przychodzą na Mszę świętą.

Schola

Godzina 17:00. Salka Duszpasterstwa Szkół Średnich „Przystań” powoli wypełnia się młodymi ludźmi. Choć do dziewiętnastki zostały jeszcze dwie godziny, schola jest już prawie w komplecie. To oni są odpowiedzialni za oprawę muzyczną wieczornej Eucharystii. Jeszcze tylko ma przyjść brat Michał Adamski, ich opiekun, i będzie można rozpocząć próbę.

Schola jest dla mnie przede wszystkim służbą podczas liturgii – mówi Zosia, drobna dziewczyna z rumieńcami, która prowadzi scholę. Po chwili dodaje z przejęciem: Można sobie tutaj też pośpiewać. Jeśli ktoś lubi śpiewać i robić to jeszcze na chwałę Pana Boga, to dlaczego nie... Próba szybko się rozkręca . Wychodzę z niej, aby nie przeszkadzać. Zamykam za sobą drzwi i wchodzę na krużganki. Echo Gloria tibi domine – pieśni, którą właśnie ćwiczy schola, niesie się za mną. Głos, który nie pozwala odejść, nie pozwala zapomnieć. Chyba Zosia miała rację, mówiąc o dziewiętnastkach: To jest niesamowite, bo coś jednak tych ludzi tutaj zatrzymuje, coś im się tutaj podoba. To może być kazanie, oprawa liturgii, klimat, który tu panuje. Ale w końcu dochodzi się do tego, po co się tu przyszło... i odkrywa się Pana Boga i swoje miejsce w Kościele. Pieśń jeszcze nie umilkła, kiedy otworzyły się drzwi i z sali wyszli Paweł i Marek. Po chwili dołączył do nich Tomek z długimi blond włosami. Nie zastanawiając się zbyt długo, zaczęli śpiewać. Jak im to wychodziło? Trudno powiedzieć, ale na pewno bardzo się starali. Przygotowujecie solówkę, czy zostaliście karnie oddelegowani? – zażartowałem. Musimy ćwiczyć! – odpowiadają zgodnie. Wychodzimy, żeby im nie przeszkadzać – wyjaśnia Tomek.

Adoracja

Godzina 18:15. Zszedłem stromymi schodami do Krypty. Nikłe światło, które dawały zapalone świece, pozwalało dostrzec kontury trzydziestu, może czterdziestu osób oczekujących na coś w niezwykłym skupieniu. Wydawało się, że przenikliwej ciszy panującej w sali nic nie mogło zmącić, nawet echo ćwiczącej niedaleko scholi. Nagle usłyszeliśmy kroki. Wszyscy przyklęknęli. Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie przyniesiony przez kapłana i umieszczony w małej i bardzo skromnej monstrancji przykuł spojrzenia. Rozpoczęła się adoracja.

Przed klasztorem

Godzina 18:40. Plac przed kościołem ojców dominikanów zapełniał się młodymi ludźmi. Zbliżał się czas Mszy świętej. Dziewiętnastka jest inna – mówi Bartek i z przejęciem opowiada o oprawie liturgii, śpiewie scholi, poruszających kazaniach ojca Tomasza Zamorskiego, duszpasterza „Przystani” – i przez to jest bardziej atrakcyjna niż Msze święte w tych wszystkich parafiach, które są typowe. Ta inność rzeczywiście przyciąga tych wszystkich, którzy nie mogą z różnych powodów odnaleźć się u siebie w parafii.

Marta jest w „Przystani” od niedawna. Mówi, że znalazła się tu dlatego, że można tu robić wiele ciekawych rzeczy. Kiedy pytam o jej parafię, zwierza się: U mnie w parafii nie znam nikogo, kto mógłby wytrzymać w kościele dłuższą chwilę. Były spotkania do bierzmowania... Podchodziłam do niego trzy razy i nie mogłam wytrzymać tej poruszającej atmosfery, kiedy ksiądz chodził po sali i mówił: „No to dzisiaj będziemy przerabiali trzecią część Katechizmu Kościoła Katolickiego”... i chodził, chodził. Przynajmniej mogłam się wyspać raz w tygodniu, ale w sumie wolę spać w łóżku. W końcu sakrament bierzmowania przyjęła u dominikanów... i już tutaj została. Kiedyś Kościół był dla mnie instytucją – opowiada. – Dzięki dominikanom i dziewiętnastkom zaczęłam zmieniać w sobie ten obraz. Wtóruje jej Piotr: Wcześniej, zanim tutaj przyszedłem, nie zagłębiałem się specjalnie w to, czym jest Kościół. Teraz widzę, że jest to wspólnota... i w „Przystani” to czuć.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...