Garbate bogactwo

A właściwie to dlaczego wielbłąd nie może przejść przez ucho igielne? W końcu w ewangelicznym cytacie Jezus mówi, że będzie mu nawet łatwiej to zrobić niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. Chrześcijaństwo nie pozbawia nas nadziei, że da się znaleźć odpowiednie ucho igielne nawet dla wielogarbnego wielbłąda. eSPe, 82/2008



A właściwie to dlaczego wielbłąd nie może przejść przez ucho igielne?

W końcu w ewangelicznym cytacie Jezus mówi, że będzie mu nawet łatwiej to zrobić niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. Skoro tak, to choć jedno i drugie wydaje się trudne, to jednak chrześcijaństwo nie pozbawia nas nadziei, że da się znaleźć odpowiednie ucho igielne nawet dla wielogarbnego wielbłąda. Spróbujmy zastanowić się, jak dzisiejszych prawych, pobożnych, ale bardzo bogatych młodzieńców i dziewczęta przepchnąć przez to ucho.



Krok pierwszy – rozpoznanie ucha


Niektórzy z komentatorów wspomnianego fragmentu Ewangelii wskazują, że Jezus być może w swojej przypowieści nawiązał do jednej z bram Jerozolimy, w której po zamknięciu pozostawała furtka nosząca miano ucha igielnego, gdyż była bardzo wąska i rzeczywiście trudno było przez nią przejechać, szczególnie na objuczonym różnorodnymi dobrami wielbłądzie. Z pewnością wielu z tych, którzy chcieli wjechać do Świętego Miasta musiało pozostawić część swojego dobytku albo zrezygnować z dotarcia do celu. Dylemat bardzo bogatego młodzieńca pozostaje więc także dzisiaj ten sam: ile jestem w stanie zostawić dla swego zbawienia? Powinniśmy jednak pamiętać, że Chrystus mówi jednocześnie o innej bramie, przez którą przechodzimy z tego ziemskiego do wiecznego życia. Chrześcijański realizm uczy: nadzy przyszliśmy na ten świat i nadzy z niego zejdziemy. Nawet najbogatsi pozostawią swe materialne dobra po tej stronie, bo tu jest miejsce tych bogactw. Podkreślmy, że tu jest ich miejsce z woli samego Stwórcy, który dał nam świat, abyśmy czynili go sobie poddanym, to znaczy byśmy uczynili go naszą własnością. Czy posiadanie części danego nam świata może zatem być złe?



Jezus to nie Che Guevara


Radykalni interpretatorzy Ewangelii mają kłopot ze znalezieniem fragmentu potępiającego własność i bogactwo. Jezus Chrystus nie krytykował „bardzo bogatego młodzieńca” za to, że się dorobił. Proszę zwrócić szczególną uwagę na fakt, że ten człowiek zdobył majątek, przestrzegając przykazań i prawa, co z pewnością nie należało do łatwych przedsięwzięć. W ewangelicznych czasach – podobnie jak dzisiaj – wielu było zapewne wyznawców teorii, że w biznesie chodzi o zysk, a nie o zasady.

Jezus nie był z pewnością lewicowym rewolucjonistą wzywającym do zniesienia własności jako przyczyny wszelkiego zła. Chrystus wezwał młodzieńca, do – przepraszam za określenie – przekazania prawa własności do jego licznych dóbr tym, którzy ich nie posiadają albo mają ich za mało. Gdyby młodzieniec posłuchał, oznaczałoby to, że uczynił mniejszą lub większa liczbę ubogich, jeśli nie bogatymi, to przynajmniej bogatszymi. Czy intencją Zbawiciela mogło być więc zachęcenie młodzieńca do pozbycia się niewygodnego balastu i obciążenia nim innych?


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama