Mocny niech się umocni

Żadna ludzka czynność podejmowana z własnej woli nie wymaga tyle hartu ducha i prawdziwego męstwa, ile właśnie modlitwa. Tylko niepoprawny optymista, który ma wyłącznie myślny stosunek do modlitwy – to znaczy myśli, że się modli! – może sądzić, że jest ona rzeczą prostą i bezproblemową. Głos Karmelu, 3/2006




Nie ma nic piękniejszego i bardziej wymagającego zarazem niż modlitwa. Już dziecko wie, ile kosztuje pięciominutowy pacierz, na klęczkach, w pustym pokoju, a ile jedna godzina spędzona w zimnym kościele. Dorośli też znają cenę chwil poświęconych Bogu: jedni wiedzą o tym z naprędce przeprowadzonych kalkulacji – ile to „cenniejszych” rzeczy mogliby zrobić w tym samym czasie, inni – z rzeczywistych ofiar. Ci ostatni, oczywiście, owej ceny sami nigdy nam nie ujawnią, chociaż modlitwa ich również kosztuje – jakkolwiek zupełnie inaczej.

Zbigniew Herbert z zachwytem opowiadał o prostej wierze swojej cichuteńkiej i pobożnej babci, która należała do świeckiego zakonu, ciągle odmawiała jakieś nowenny i na pomaganie biednym wydawała całą swoją emeryturę – za co w domu była wyśmiewana i prześladowana – jak kiedyś jej antychrześcijańsko nastawiony syn zamknął drzwi, a ona uciekła do kościoła… przez okno, nic się przy tym nikomu nie żaląc. Co ją to wszystko kosztowało, to jeden Pan Bóg wie!

Wyrusz na wojnę

Może nie będzie to wielką pociechą, ale trzeba powiedzieć, że modlitwa łatwo nikomu nie przychodzi. Jest bardzo trudnym zajęciem, z którym borykają się nie tylko ludzie świeccy, ale i zaprawieni w bojach mnisi. Kto raz na serio zabrał się za modlitwę, na własnej skórze mógł się przekonać, że w tym względzie nie ma mocnych. Wprawdzie zdarzają się zwycięstwa, ale chyba więcej jest porażek. Żadna ludzka czynność podejmowana z własnej woli nie wymaga tyle hartu ducha i prawdziwego męstwa, ile właśnie modlitwa. Tylko niepoprawny optymista, który ma wyłącznie myślny stosunek do modlitwy – to znaczy optymista, który nie praktykuje modlitwy myślnej, ale myśli, że się modli! – może sądzić, że jest ona rzeczą prostą i bezproblemową. Życiowe doświadczenie pokazuje jednak, że radzą sobie z nią tylko ludzie mężni i mocni duchem.

Rzeczywiście, modlitwa potrzebuje męstwa. I to nie jakiegokolwiek, ale męstwa największego. Miała rację Wielka Mistrzyni modlitwy, Teresa z Awila, gdy twierdziła, że „niedoskonały człowiek potrzebuje większej odwagi, aby wstąpić na drogę doskonałości i wytrwać na niej, niż by nagle stać się męczennikiem; ponieważ doskonałości nie osiąga się w krótkim czasie”. Jest to wypowiedź tyleż zadziwiająca, co obalająca wszelkie stereotypy myślenia na ten temat. Zwykle bowiem właśnie męczeństwo kojarzy się z najwyższym stopniem męstwa. Tymczasem Teresa mówi, że jeszcze więcej męstwa potrzeba, aby „wstąpić na drogę doskonałości i wytrwać na niej”. Twierdzenie Teresy może być bardzo trudne do zrozumienia i przyjęcia szczególnie dla nas, Polaków, przywykłych do zrywów raczej, aniżeli do systematycznej pracy, do dumnego przelewania krwi, aniżeli do pokornego oddania się Panu i służenia Jemu w codzienności. „Polacy – jak mówił Norwid – umieją bić się, ale nie umieją walczyć”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama