Święci o upadłych

Święty Cyprian w podejściu miłosierdzia nie akceptował zbytniej masowości zjawiska i niestosownego przyspieszenia. Równocześnie nie szczędził mocnych słów zwolennikom rygoryzmu. Pychą było w jego opinii przeświadczenie, że można oddzielić kąkol od pszenicy. W drodze, 10/2006




Różne są śpiewy piłkarskich kibiców. Gdy nasi tracą bramkę, trybuny wybuchają krzykiem: „nic się nie stało, hej chłopcy, nic się nie stało”. Jeśli przyjezdnych jest odpowiednio dużo, z drugiej części stadionu rozlega się: „na kolana, na kolana”. Jedni wołają z sympatii, drudzy z chęci upokorzenia i złamania przeciwników.

Uwaga na sektor

Stadiony dzielą się na sektory według identyfikacji z drużyną. Nie chodzi o obiektywne spojrzenie - taka jest natura kibicowania. Jednak styl kibica staje się utrudnieniem przy dyskutowaniu gorących tematów społecznych. A że dotykają one rdzenia ludzkich emocji, łatwo być jak kibic - gwizdać na decyzje sędziego przeciwko naszym, cieszyć się z analogicznych wobec tamtych.

W podejściu do dramatu współpracy z służbami bezpieczeństwa pobrzmiewają zawołania: „nic się nie stało” albo „na kolana”. Łatwo podzielić się na wrogie sektory, wymachujące odmiennymi szalikami. Bo czyż nie przypomina atmosfery stadionu obrzucanie inwektywami, przypisywanie złych intencji oponentom, pomawianie polemistów?

Problem stanowi jednak fakt, że pokuta i pojednanie potrzebują prawdy. Człowiek dotknięty dramatem współpracy musi dojrzeć do pytania, „co się tak naprawdę stało”. A okrzyki dobiegające z sektorów w tym nie pomagają. Jeżeli współpraca trwała wiele lat i nie została ujawniona najbliższym lub przełożonym, do chorego najczęściej nie dociera, co się rzeczywiście stało. Potrzeba procesu dojrzewania do prawdy. I nie sposób go przejść samotnie.

Co się stało, Piotrze?

Jest w Ewangelii dramat wielkiego upadku. I chociaż wydarzył się pod osłoną nocy, a świadków było niewielu, nie został przez Jezusa zignorowany. Mistrz zapowiedział ten upadek. Nawiązywał wtedy do zapewnień Piotra o gotowości umierania - „kogut nie zapieje, a ty trzy razy się Mnie zaprzesz”. Co się działo w duszy Piotra od tamtego czasu? Zapomniał o tych słowach? Wydaje się, że nie dotarły do niego. Dopiero o brzasku, po trzykrotnym zaparciu, wróciła pamięć. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. Mistrz, zapowiadając upadek, przygotował drogę późniejszego odkrycia, co się tak naprawdę stało. Piotr zdradził.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...