Co mówi Duch do Kościoła

W Kanadzie były pełne świątynie, a jednak na przestrzeni dwóch pokoleń Kościół przestał praktycznie istnieć. Czy należy się obawiać, że za jakiś czas nasze świątynie będą puste? Zastanówmy się nad polskim Kościołem w obliczu presji sekularyzacji, czyli ile jest wiary w polskich katolikach. W drodze, 11/2006




Wojciech Prus OP: Punktem wyjścia naszej rozmowy jest tekst księdza Andrzeja Draguły Między szansą z zagrożeniem, który drukujemy w listopadowym numerze „W drodze”, oraz artykuł Szymona Hołowni Kościół w krainie czarów opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej” (z dnia 9 września 2006 roku). W drugim z nich autor sugeruje, że polski Kościół nie widzi rzeczy oczywistych, zwłaszcza tych, które mu zagrażają. Taką oczywistością mogłaby być analogia między sytuacją Quebecu dwadzieścia lat temu a obecną sytuacją naszego Kościoła. W Kanadzie były pełne świątynie, duże zaangażowanie, a jednak na przestrzeni dwóch pokoleń Kościół przestał praktycznie istnieć. Czy zatem należy się obawiać, że za jakiś czas nasze świątynie będą puste? Zastanówmy się też nad polskim Kościołem w obliczu presji sekularyzacji, czyli ile jest wiary w Kościele, ile jest wiary w polskich katolikach.

Szymon Hołownia: Trochę dziwnie się czuję w sytuacji, gdy debata dotyczy mojego tekstu. Pozwolę sobie przypomnieć jego główną myśl: jedynym kierunkiem, w którym powinien teraz pójść polski Kościół, targany debatami lustracyjnymi, środowiskowymi, politycznymi, jest kierunek w głąb. Trzeba uciec w pozytywnie rozumianą duchowość.

Jarosław Kupczak OP: Warto zwrócić uwagę na to, czego nie ma w artykule księdza Draguły i co sprawia, że jego opis sekularyzacji jest niepełny. W relacji na temat Quebecu jest mowa o zagrożeniach, które niesie ze sobą związek Kościoła ze sferą publiczną, ale nie ma słowa o zbyt pospiesznej i powierzchownej recepcji II soboru watykańskiego. Nie można mówić o sekularyzacji Ameryki Północnej czy Europy Zachodniej, nie wspominając o tym, jak źle przyjęto tam wskazania soboru dotyczące liturgii, życia zakonnego, duchowości kapłańskiej. Zatem kryzys Kościoła na Zachodzie to nie tylko kwestia modernizacji, poprawy warunków życia, urbanizacji etc., ale także skutek wewnętrznego kryzysu Kościoła. Ksiądz Draguła powtarza też powszechny wśród socjologów czy polityków do lat 90. mit, że modernizacja zawsze wiąże się z sekularyzacją. Dzisiaj patrzymy na przypadek Europy Zachodniej jako na wyjątek, a nie jak na prawidłowość. W tym kontekście mówi się o Stanach Zjednoczonych, w których nie było odejścia od gorliwej religijności. Życie w wolnorynkowej demokracji niekoniecznie musi oznaczać odejście od religii.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama