Sekret mesjański

Problem jest intrygujący: Dlaczego Panu Jezusowi – podczas Jego publicznej działalności – zależało na tym, ażeby spowolnić rozszerzanie się wieści, że On jest Mesjaszem? W drodze, 8/2007



Złe duchy świadkami Jezusa?


Owszem, nie ma nic intrygującego w tym, że Pan Jezus zakazywał złym duchom wyjawiać, kim On jest. „Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,11n; por. 1,34; Łk 4,41).

Złe duchy gotowe były uznać Syna Bożego zapewne ze strachu; a może był to z ich strony element jakiejś podstępnej taktyki. Rzecz jasna, takich „apostołów” Pan Bóg nie potrzebuje, również dzisiaj. Naprawdę głoszą Ewangelię tylko ci, którym autentycznie zależy na tym, żeby kochać Boga, i którzy wydają dobre owoce swojej miłości do Niego.
Tajemnicze żądania Pana Jezusa

Dlaczego jednak Pan Jezus nie pozwalał rozgłaszać wieści o dokonywanych przez siebie cudach nawet tym, których uzdrawiał? „Uważaj, nie mów nikomu” – poleca uzdrowionemu z trądu (Mt 8,4; Mk 1,44; Łk 5,14). Świadkom uzdrowienia człowieka głuchoniemego „przykazał, żeby nikomu nie mówili” (Mk 7,36). Po przywróceniu wzroku dwom niewidomym „Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się o tym nikt nie dowie” (Mt 9,30).

Również po uzdrowieniu w szabat człowieka z uschłą ręką, „surowo im zabronił, żeby Go nie ujawniali” (Mt 12,16). Podobnie po wskrzeszeniu córki Jaira, „przykazał im z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział” (Mk 5,43; por. Łk 8,56).

O co chodziło Panu Jezusowi, kiedy nakazywał milczeć o dokonywanych przez siebie cudach? Szukając odpowiedzi na to pytanie, należy pamiętać, że mimo wszystko „wieść o Nim rozchodziła się po całej okolicznej krainie” (Mk 1,28; por. Mt 4,24; 9,26.31; Łk 4,14.37) i „wielkie mnóstwo ludu szło do Niego na wieść o wielkich Jego czynach” (Mk 3,8).

Sformułujmy wstępną hipotezę: Zakazując mówić o swoich cudach, może zwracał Pan Jezus uwagę na ich mesjański charakter? Świadkowie dokonywanych przez Niego uzdrowień zapewne dość spontanicznie widzieli w Nim przede wszystkim wyjątkowego lekarza. A przecież Jego misja była całkiem inna. On swoją nauką i cudami obwieszczał nadejście ery mesjańskiej.

Za hipotezą tą przemawiałby fakt, że Ewangeliści z wyraźną aprobatą wydobywają te wydarzenia, kiedy lud rozpoznawał w Jezusie nadzwyczajnego wysłańca Bożego. „Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój” – wielbią Boga świadkowie wskrzeszenia młodzieńca z Nain (Łk 7,16). Podobnie reagują ludzie na cud rozmnożenia chleba: „Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat” (J 6,14).

Co więcej, sam Jezus – chociaż zazwyczaj nie życzył sobie, by ludzie zbyt wiele mówili o Jego cudach – tak oto odpowiada na pytanie zadane Mu w imieniu Jana Chrzciciela, czy On jest „Tym, który ma przyjść”: „Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Łk 7,22).


Apostołowie wtedy jeszcze niezdolni do świadczenia o Jezusie


Powyższego wyjaśnienia nie da się jednak odnieść do sytuacji, kiedy Pan Jezus nawet uczniom nakazywał zatrzymać tylko dla siebie tę prawdę, że On jest Mesjaszem. Ewangeliści odnotowali dwa niezwykle znaczące momenty, w których zażądał tego od apostołów. Po raz pierwszy pod Cezareą Filipową, kiedy Piotr wyznał Jego boskość i godność mesjańską. Bezpośrednio po niezwykle uroczystych słowach aprobaty dla wiary Piotra i ustanowieniu go prymasem Kościoła Ewangelista zapisał: „Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem” (Mt 16,20; por. Mk 8,30; Łk 9,21).


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...