Zerwanie zakazanego owocu

Dwa rajskie drzewa to symboliczne przedstawienie alternatywy, którą tak przejmująco ukazał św. Augustyn: „miłość własna posunięta aż do pogardy Boga albo też miłość Boga posunięta aż do gardzenia sobą” W drodze, 11/2008



Czym było drzewo poznania dobra i zła?

Święty Grzegorz z Nyssy († 394) nie miał wątpliwości, że drzewo to należy rozumieć symbolicznie:

Drzewo, z którego Bóg zakazał jeść, nie było figowcem ani żadnym innym owocowym drzewem; gdyby bowiem wtedy figa była trująca, to i teraz nie mogłaby być jadalna. […] Kiedy usłyszeliśmy, że Bóg zasadził rajski ogród i drzewo życia pośrodku raju, starajmy się dowiedzieć od Tego, który wyjaśnia ukryte tajemnice, jakie rośliny uprawiał i sadził Ojciec oraz jak to możliwe, by pośrodku raju były dwa drzewa, drzewo zbawienia i drzewo zguby[1].

Jak widzimy, Grzegorz odwołuje się tu do słów Pana Jezusa o tym, że „każda roślina, której nie sadził […] Ojciec niebieski, będzie wyrwana” (Mt 15,13), i zwraca uwagę, że niewątpliwie nie u botaników należy szukać odpowiedzi na pytanie, co to za roślina. Wśród wielu innych obrazów biblijnych, które można rozumieć tylko symbolicznie, Grzegorz wymienia mesjańskie proroctwo o gałązce z pnia Jessego (zob. Iz 11,1) – nikt przecież nie szuka w nim informacji na temat biblijnej flory. Również drzewo poznania dobra i zła nie należało do biblijnej flory i trzeba je rozumieć – zdaniem Grzegorza – symbolicznie.

Spostrzeżenie, że nie mogły przecież dwa różne drzewa stanowić równocześnie środka raju (zob. Rdz 2,9), Grzegorz z Nyssy w innym miejscu rozwija szerzej. Warto wczytać się w jego myśl, gdyż w jej świetle można zobaczyć coś bardzo ważnego, co dotyczy raju właśnie: „Pośrodku raju było drzewo pełne życia, ale zarazem pośrodku raju było drzewo śmiercionośne. Jest przecież niemożliwe, by dwa drzewa stały dokładnie pośrodku, bo gdy któremuś z nich przyznamy miejsce w środku, z konieczności to drugie zostanie ze środka wyparte”.

Słowem, dwa rajskie drzewa to symboliczne przedstawienie alternatywy, którą tak przejmująco ukazał św. Augustyn: „miłość własna posunięta aż do pogardy Boga albo też miłość Boga posunięta aż do gardzenia sobą”[2]. Niestety, nasi prarodzice wybrali to pierwsze, zerwali owoc z drzewa poznania dobra i zła. Wybrali siebie przeciwko Bogu.

Już sto lat przed św. Grzegorzem, pod koniec III wieku, dokładnie tak samo sens obu rajskich drzew widział Metody z Olimpu. Drzewo życia – wyjaśniał – symbolizowało skierowane do naszych prarodziców zaproszenie do zanurzenia w miłości Boga, natomiast to drugie drzewo – do zanurzenia w postawie buntu:

Człowiek, umieszczony w środku między drzewem życia a drzewem wiadomości dobrego i złego, miał się przekształcać w postać tkwiącą na drzewie, z którego owoce by spożywał. Sam jednak nie byłby ani drzewem życia, ani drzewem zniszczenia, lecz przez uczestnictwo i udział w zniszczeniu stał się śmiertelny. Gdyby jednak złączył się z olejem drzewa życia, stałby się niezniszczalny i nieśmiertelny[3].

Ten symboliczny wymiar podkreślali wszyscy ojcowie, którzy się nad znaczeniem obu rajskich drzew zastanawiali. Wszakże niektórzy – w tym św. Augustyn – skłaniali się ku opinii, że były to jednak jakieś dwa konkretne drzewa. Jeśli jednak uważnie się przyjrzymy ich wypowiedziom na ten temat, trudno się oprzeć wrażeniu, że chcieli oni w ten sposób przede wszystkim podkreślić, iż grzechu pierwszych rodziców w żadnym razie nie należy rozumieć symbolicznie, gdyż był to, niestety, grzech jak najbardziej konkretny.

Drzewo to – przytoczę objaśnienie Augustyna na temat drzewa poznania dobra i zła – nie miało owoców szkodliwych, ponieważ Ten, który wszystko uczynił bardzo dobre, nie posadził w raju czegoś złego. Złem natomiast dla człowieka było przekroczenie Bożego przykazania. Wypadało bowiem, by człowiekowi, który znajdował się pod władzą Pana Boga, czegoś zabroniono, tak ażeby samo posłuszeństwo było mu u Pana zasługą[4].

Tak czy inaczej, kiedy się czyta to, co na temat drzewa poznania dobra i zła mówi Katechizm Kościoła Katolickiego, nie ma wątpliwości, że jest to ta sama nauka, którą głosili już starożytni ojcowie:

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i ukonstytuował go w swojej przyjaźni. Człowiek, stworzenie duchowe, może przeżywać tę przyjaźń tylko jako dobrowolne poddanie się Bogu. Wyraża to właśnie zakaz dany człowiekowi, by nie jadł z drzewa poznania dobra i zła, „bo gdy z niego spożyje, niechybnie umrze” (Rdz 2,17). Drzewo „poznania dobra i zła” przywołuje symbolicznie nieprzekraczalną granicę, którą człowiek jako stworzenie powinien w sposób wolny uznać i z ufnością szanować. Zależy on od Stwórcy; podlega prawom stworzenia i normom moralnym, które regulują korzystanie z wolności (KKK 396).



[1] Św. Grzegorz z Nyssy, Homilie do Pieśni nad pieśniami, Prolog, ŹMT 43, przeł. M. Przyszychowska, WAM, Kraków 2007, s. 20. Następny cytat Grzegorza z Nyssy: tamże, Homilia 12, s. 182. 
[2] Św. Augustyn, Państwo Boże, 14,28, przeł. W. Kornatowski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1977, t. 2, s. 162. 
[3] Św. Metody z Olimpu, Uczta 3,7, PSP 24, przeł. S. Kalinkowski, ATK, Warszawa 1980, s. 45. 
[4] Św. Augustyn, Komentarz słowny do Księgi Rodzaju, 8,6,12, przeł. J. Sulowski, w: tenże, Pisma egzegetyczne przeciw manichejczykom, PSP 25, ATK, Warszawa 1980, s. 259.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama