Dać ludziom prawo do siebie

Nikt z nas nie ma prawa do kapłaństwa. To nie jest prywatny biznes potrzebny do spełnienia się. Mamy prawo być ochrzczeni w Kościele i słuchać Słowa. W drodze, 1/2010



Przychodzi do seminarium człowiek i mówi: chcę wstąpić. Jak zweryfikować jego chęć? Jak sprawdzić, czy to jest dojrzała decyzja, a nie zachcianka lub kaprys? Czy są jakieś kryteria rozeznawania?

Na pewno da się to zweryfikować, ale nie sądzę, by był to pierwszy obowiązek przełożonego. Weryfikacja dokonuje się przez fakt bycia w seminarium. Człowiek sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to na pewno jego droga.

Ale czy dziewiętnasto- lub dwudziestolatek jest wystarczająco dojrzały, by zmierzyć się z takimi pytaniami?

Nikt go nie zmusza do tego na pierwszym roku. To się dzieje później – po kilku latach od wstąpienia do seminarium. Formacja musi mieć charakter indywidualny. Ludzie podejmują decyzje w różnym czasie. Czasem ktoś odchodzi na pierwszym roku, czasem na piątym. Ale z reguły ponad połowa z tych, którzy przyszli – nie odchodzi. Nie oznacza to, że są bezmyślni, tylko że na te same pytania odpowiedzieli inaczej niż ci, którzy odeszli.

Jakie to są pytania?

Człowiekowi, który jest w seminarium pierwszy rok, mówię, żeby nie myślał, że jest powołany do kapłaństwa. Tak naprawdę momentem powołania do kapłaństwa jest sakrament święceń. Wcześniej człowiek jest na drodze do przyjęcia tego sakramentu i musi sobie zadawać pytanie, czy to jest jego droga, czy się na niej dobrze czuje, czy to jest jego świat. Im dalej zagłębia się w rzeczywistość seminaryjną, tym bardziej ten świat przypomina życie kapłańskie. On się wtedy nie tylko uczy, ale wchodzi w rzeczywistość Kościoła, jedzie na jedne, drugie rekolekcje, prowadzi jakąś grupę, ma praktykę w parafii.

Jednak pierwsze pytanie dotyczy tego, czy on się odnajduje w życiu duchowym. Bo gdy się nie odnajduje, to wszystko inne jest zawieszone w próżni. Kiedy kandydat przychodzi na pierwszy rok, zwłaszcza jeśli jest bezpośrednio po szkole średniej, to nie może wiedzieć, co to jest cisza, co to jest i czemu służy modlitwa myślna. Zaczyna drogę od zwykłych praktyk religijnych. Zanim jednak przyjmie święcenia, musi wiedzieć, że znalazł swoją drogę duchową. Zatem najważniejsze pytanie brzmi, czy mamy do czynienia z człowiekiem duchowym, który wie, co to jest modlitwa, który się nie nudzi na rozmyślaniu czy na adoracji, który ma pasję odkrywania Słowa Bożego.

Drugie istotne pytanie dotyczy doświadczenia nawrócenia w życiu. Jeśli je przejdzie, to będzie wiedział, po co mu Kościół i po co on jest w tym Kościele ze swoim kapłaństwem. Chrystus objawił się w związku z grzechem. Jeśli człowiek doświadczy nawrócenia, będzie mógł głosić kerygmat i go urzeczywistniać.

Te dwa pytania przekładają się na trzecie. Czy jest wierzący? Wierzący, to znaczy, czy ma osobistą relację zaufania wobec Chrystusa. Te trzy pytania są ważniejsze od takich kwestii jak to, czy ktoś się „nadaje” do kapłaństwa. Czy potrafi żyć w samotności. Czy go nie przerośnie katecheza. Czy potrafi łączyć modlitwę z pracą.

Ale pytanie o to, czy ktoś się nadaje, jest dosyć normalne.

Jest normalne i potrzebne, i słuszne, tylko że musi ono przyjść w kontekście zawierzenia. Nikt nie może wejść w kapłaństwo tylko dlatego, że się do niego nadaje, bo nie wytrwa w nim w oparciu o swoje rozpoznanie czy zdolności. Wytrwa, kiedy będzie otwarty na rzeczywistość łaski. To musi być dla niego konkret, a nie formułka katechizmowa czy kaznodziejska. Nikt nie może wiedzieć, czym jest kapłaństwo, dopóki go nie przyjmie, bo nie będzie wiedział, czym jest np. spowiadanie, nawet gdy będzie gadał z piętnastoma czy z pięćdziesięcioma księżmi.





«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama