Autoprezentacja nauczyciela

Nauczyciel – jak aktor – codziennie staje przed swoją publicznością, która ocenia jego występ. Od tego, w jaki sposób zostaniemy przez uczniów odebrani, jak ocenią to, co mówimy oraz nasze zachowania, zależy w dużej mierze wynik naszych pedagogicznych zabiegów. Wychowawca 10/2007




Zbytnie podkreślanie własnych umiejętności, bez względu na dziedzinę, w której działamy, nie zwiększa wiarygodności i atrakcyjności mówcy. Wielcy retorzy rzadko ujawniali znajomość zasad retorycznych, częściej zaś umieszczali w swych sławnych mowach zdania mające świadczyć o ich skromności i świadomości własnych niedostatków.

Człowiek zazwyczaj chce wywrzeć na innych odpowiednie wrażenie, wykorzystując do tego celu różne techniki autoprezentacji. Według socjologa Ervinga Goffmana głównym przedmiotem każdej interakcji jest przedstawienie własnej osoby, czyli autoprezentacja, zaś głównym celem autoprezentacji jest nie tylko chęć przedstawienia się w pozytywnym świetle, czy zaprezentowanie pozytywnego aspektu własnej twarzy, ale nakłonienie innych, by postępowali w zaplanowany przez nas sposób. Można zatem zakładać, że jednym z czynników, które nadawca bierze pod uwagę w interakcji z innymi, jest wywarcie jak najkorzystniejszego wrażenia na odbiorcy. Warto zwrócić uwagę, iż intencja nadawcy, czyli projektowany skutek perlokucyjny, nie musi pokrywać się z rzeczywistym skutkiem perlokucyjnym, czyli w tym przypadku z rzeczywistym wrażeniem, jakie nadawca wywarł na odbiorcy. Psychologowie mianem autoprezentacji określają proces kontrolowania przez jednostkę sposobu, w jaki jest postrzegana przez otoczenie. Autoprezentacja określana jest inaczej jako manipulowanie wywieranym wrażeniem.

Manipulacja ma raczej pejoratywny wydźwięk, jednakże w tym przypadku pozwala ona na nawiązywanie kontaktów i ułatwia wchodzenie ludziom w interakcje. Manipulować nie oznacza tutaj kłamać, ale raczej wybiórczo ujawniać wybrane informacje o sobie i umiejętnie pomijać inne. Podczas każdej interakcji dysponujemy niemal nieograniczoną liczba faktów, które możemy odsłonić – a wszystkie one są absolutnie prawdziwe. Jak to ujął Goffman, autoprezentacja wiąże się z nadinformowaniem o niektórych faktach i niedoinformowaniem o innych. A zatem manipulowanie polega na ujawnianiu swych rzeczywistych cech, bowiem świadome i projektowane utrzymywanie fałszywego samoobrazu wzbudza w nas niepokój i jest komunikacyjnie nieopłacalne.

W naszych codziennych występach chodzi przede wszystkim o to, byśmy byli wiarygodni – wtedy osiągnąć możemy wszystkie inne cele. Na wiarygodność składa się przeświadczenie słuchaczy o naszej kompetencji oraz ich wiara w naszą szczerość. Gdy mamy te cechy, trzeba jeszcze zadbać o to, by inni je widzieli. Uważa się, że w trakcie konstruowania swej tożsamości społecznej mówca (nauczyciel) zwraca szczególną uwagę właśnie na kwestię swej wiarygodności. Jeśli tworzony przez niego wizerunek odebrany zostanie jako niewiarygodny (niespójny bądź nieprzekonujący), jego skuteczność pragmatyczna zawiedzie.

Na poziomie jednostki autoprezentacja pełni przynajmniej trzy podstawowe funkcje: służy jako narzędzie do oddziaływania w relacjach interpersonalnych, wzmacnia tożsamość jednostki oraz jej poczucie własnej wartości, a także wywołuje pozytywne emocje. Poprzez autoprezentację regulujemy zatem również wewnętrzną sferę naszego życia. Dobra opinia w oczach innych to także akceptacja ze strony środowiska, która z kolei przekłada się na dobre samopoczucie. Dzięki temu sami dobrze oceniamy siebie, i to pozwala nam znosić nasze negatywne emocje i frustracje.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Silvio
    05.12.2013 12:29
    Jasne.Im dłużej trwają dyskusje,tym mniejsze szanse na wprowadzenie zmian. Kiedyś wybiorą nowego papieża i wszystko będzie po staremu.
  • _jasiek
    05.12.2013 14:02

    Jest tu jeszcze jeden aspekt sprawy. Kardynał Oscar Andres Rodriguez Maradiaga z Hondurasu, publicznie sprzeciwił się wezwaniom Papieża Benedykta XVI o nie udzielanie Komunii św. proaborcyjnym politykom w 2007 r.
    W wywiadzie dla pisma Time, zapytany wprost o wypowiedziane przez papieża Benedykta XVI podczas wizyty w Brazylii słowa wspierające działania biskupów meksykańskich wzywających do odmowy udzielania Komunii św. proaborcyjnym politykom, powiedział, że "nie może odmówić udzielenia im [proaborcyjnym politykom]" Komunii św. To jest niestety bolesne, że w sprawie tak jednoznacznej moralnie jak ludobójstwo prenatalne wysocy dostojnicy Kościoła zajmują podobne stanowisko. Czy nie będzie równie "elastyczny" w sprawach finansów?

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama