O chrześcijańskiej Europie...

Problem można ująć w pytaniu, na ile Kościół ewangelizuje. Jan Paweł II podkreślał: co jest drogą, jeśli nie ewangelizacja? Stąd jego pytanie, które kierował do różnych Kościołów: dlaczego, zbudowane na Chrystusie, nie głoszą Chrystusa? Wychowawca, 12/2007




Wschodnia i Zachodnia Europa – wiele różnic, a przecież wspólne korzenie...

To oczywiste, jeśli spojrzymy całościowo na pochodzenie krajów europejskich, np. Polski, Francji czy Rosji. Lud „zaczął się” i otrzymał tożsamość bytu wraz z ewangelizacją. Późniejsze rozłamy i problemy z „korzeniami” poszczególnych krajów (Anglia, Szwecja, Rosja), czy to ze względu na schizmę, czy herezje – to już inna historia. Natomiast korzenie ludów ukształtowało właśnie chrześcijaństwo.

Ostatnio obserwujemy odchodzenie Europy od Kościoła. A przecież odcinając się od chrześcijaństwa, rezygnujemy z własnej tożsamości. Jan Paweł II zachęcał do nowej ewangelizacji.

Problem można ująć w pytaniu, na ile Kościół ewangelizuje. Powrót do korzeni nie jest możliwy, ponieważ Kościołowi brakuje dynamizmu. Jan Paweł II podkreślał: co jest drogą, jeśli nie ewangelizacja? Stąd jego pytanie, które kierował do różnych Kościołów: dlaczego, zbudowane na Chrystusie, nie głoszą Chrystusa? Przecież człowiek może zostać zbawiony jedynie przez głoszenie Dobrej Nowiny. Dla ścisłości trzeba dodać, że dobro człowieka to kultura, polityka, ale także relacje społeczne. Bez głoszenia wiary integralnej ani człowiek się nie zbawi, ani to, co jego dotyczy, co od niego pochodzi. I dlatego głosząc wiarę, trzeba odwoływać się do całego człowieka. Trzeba przypominać o ekonomii zbawczej.

Czy kryzys, z którym niewątpliwie mamy do czynienia, dotyczy chrześcijaństwa, czy w ogóle samej wiary?

Kryzys dotyczy samej propozycji wiary. To „zanieczyszczenie” pochodzi jeszcze z Oświecenia, gdy zakwestionowano samą wiarę naturalną. Można wskazać na jeszcze inny aspekt: na kulturę, która może przeniknąć dobro przypisane rozumowi i wierze. Kultura, która nie da się przeniknąć przez dobro rozumu i wiary, to kultura immanencji. Ze względu na charakter wymaga ona czystego zaufania i przyjmowania współczesnego człowieka w postawie ufności – ze wszystkimi jego cierpieniami. Pierwszy przejaw kryzysu to utrata życia pobożnością. Do kogo będziemy się modlić? Zakwestionowano też życie sakramentami.
Istnieje natomiast inna linia wyrażająca podział między Kościołem a światem. Nikt z nas nie żyje sam, płaszczyzna kultury czy polityki jest równie ważna, ponieważ też jest nasza. Te sfery również muszą zostać zbawione. W Hiszpanii nastąpił rozłam, ponieważ oddzielono zakres Kościoła (ograniczając go do sumienia osoby) od tego wszystkiego, dzięki czemu i w czym podmiot realizuje swą codzienną egzystencję.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama