Mistrz dialogu

Okres dzieciństwa, to czas nabywania nawyków, kształtowania i formowania cech osobowości. Ważne jest, by ten rozwój miał miejsce w rodzinie, czego potwierdzenie znajdujemy w "Liście do Rodzin" Jana Pawła II: Godność właściwa osobie wyznacza jego miejsce wśród ludzi, przede wszystkim wyznacza jego miejsce w rodzinie. Wychowawca, 6/2008



Okres dzieciństwa, to czas nabywania nawyków, kształtowania i formowania cech osobowości. Ważne jest, by ten rozwój miał miejsce w rodzinie, czego potwierdzenie znajdujemy w „Liście do Rodzin” Jana Pawła II: „Godność właściwa osobie wyznacza jego miejsce wśród ludzi, przede wszystkim wyznacza jego miejsce w rodzinie, (która) jest „sanktuarium życia” [1]. Jest jedynym miejscem, gdzie wyłącznie dziecko może być zaakceptowane i z radością oczekiwane. Rodzina jest miejscem, poprzez które „przepływa główny nurt cywilizacji, [co] stwarza wspólnotową przestrzeń afirmacji każdej osoby, każdego człowieka dla niego samego (...) a bywa to człowiek czasem ułomny, niedorozwinięty” [2]. Gdzie dziecko może znaleźć lepszą opiekę, miłość, jeśli nie w rodzinie, ale musi to być rodzina moralnie zdrowa.

Papież apeluje do rodzin, do instytucji, parlamentów, państw, organizacji międzynarodowych, by stały na straży prawości tej „wspólnotowej przestrzeni”, gdzie może rozwijać się dziecko. „Jeżeli bowiem prawdą jest, że dziecko jest radością nie tylko rodziców (...), to równocześnie jest też prawdą, że niestety wiele dzieci w naszych czasach, w różnych częściach świata cierpi i podlega wielorakim zagrożeniom. Cierpią głód i nędzę, umierają z powodu chorób i niedożywienia, padają ofiarą wojen, bywają porzucone przez rodziców, skazywane na bezdomność, pozbawione ciepła własnej rodziny ulegają rozmaitym formom gwałtu i przemocy ze strony dorosłych. Czy można przejść obojętnie wobec cierpienia tylu dzieci, zwłaszcza gdy jest to cierpienie w jakiś sposób zawinione przez dorosłych?” [3]. Prof. Kielar-Turska pisze: „...koniec XX wieku przyniósł rewizję poglądów myślicieli. Okazało się, że zamiast swobodnego, kreatywnego rozwoju dziecka mamy do czynienia z instytucjonalizacją dzieciństwa, co prowadzi do wychowania jednostek według standardowych wzorów instytucji. W efekcie zamiast szczęśliwego dzieciństwa mamy raj utracony w postaci pozornie szczęśliwych dzieci” [4]. Czy człowiek współczesny przechodzi obojętnie wobec takiego cierpienia?

W „Liście do Dzieci” Jan Paweł II pisał: „Jezus postawi dziecko i powie, «Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego» i dalej – „Czyż Pan Jezus nie stawia dziecka na wzór także ludziom dorosłym? Jest coś takiego w dziecku, co winno się odnaleźć we wszystkich ludziach, jeżeli mają wejść do królestwa niebieskiego. Niebo jest dla tych, którzy są tak prości jak dzieci, tak pełni zawierzenia jak one, tak pełni dobroci i czyści” [5].

Co z tymi wartościami czyni współczesny człowiek? Czy zabiega o ich rozwój? Dlaczego tak szybko tracimy przymioty dziecięctwa? Część przyczyn można upatrywać w rodzinie osłabionej przez trudności materialne, wzrost bezrobocia, oddziaływanie permisywizmu moralnego. Papież ukazuje proces przygotowania rodziców na przyjście nowego człowieka, pisząc: „Albowiem również on – ten nowy człowiek – jest od początku (...) darem. Jakże inaczej można określić tę istotę kruchą i bezbronną, która całkowicie jest zależna od swych ludzkich rodziców, całkowicie im zawierzona?”(...) Bezpośrednimi wychowawcami w stosunku do swoich dzieci pozostają zawsze rodzice (...). Jeśli zadanie to rodzice dzielą z innymi ludźmi, a także instytucjami, na przykład z Kościołem i państwem, to zawiera się w tym prawidłowe odzwierciedlenie zasady pomocniczości. (...) Zasada pomocniczości wspiera miłość rodzicielską, a równocześnie potwierdza jej fundamentalny charakter” [6].

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama