Rodzina wielodzietna

Bezdzietność i jedynactwo w krótkim czasie może przynieść katastrofę demograficzną narodowi i państwu. Wychowawca, 12/2009



„Rodzina jest jedyną społecznością ludzką, która − stosując określenie Tomasza z Akwinu – jest secundum naturam constituta,jest porządkiem natury ustanowiona. Jest więc konieczna, trwała, uniwersalna, wynikająca z podziału rodzaju ludzkiego na dwie płci i biopsychicznej konieczności ich zespolenia dla rozwoju rodzaju ludzkiego i osobowościowego rozwoju jednostki ludzkiej. Stąd też socjologowie nazywają rodzinę grupą pierwotną i podstawową. Pierwotną z rozwoju wszelkich form życia społecznego i biografii jednostki, podstawową, gdyż stanowiła i stanowi elementarną jednostkę organizacyjną każdego historycznego społeczeństwa” [1].

Przywołanie tych myśli profesora Jana Turowskiego o rodzinie ma szczególnie dziś wielkie znaczenie, gdy nazywa się rodziną związki, które nią nie są, gdy marginalizuje się rodzinę, stwarza się nierzadko społeczne warunki ku jej dysfunkcjonalności; medialnie nakręca się spiralę patologii przenikającej i asymilowanej przez niejedną rodzinę. Niewątpliwie jest to zagrożenie dla rozwoju jednostki i społeczeństwa.

Tymczasem rodzina daje ciągle szanse na przetrwanie konkretnej rodziny Iksińskich, gdy małżonkowie Iksińscy zrodzą dzieci, bowiem jeżeli pozostaną bezdzietni, to wymierają. Jeśli zrodzą tylko jedno dziecko, to wprawdzie w dziecku wpisują się w przyszłość, lecz biorąc pod uwagę społeczeństwo, wchodzą w następne pokolenie tylko w 50 procentach. Bezdzietność i jedynactwo w krótkim czasie może przynieść katastrofę demograficzną narodowi i państwu.

Pojęcie rodziny wielodzietnej – podobnie jak wiele procesów życia małżeńskiego i rodzinnego − ulega w ostatnich dziesiątkach lat dużym przemianom. Jeszcze w połowie XX wieku rodziny w aspekcie dzietności dzielono na niepełne, tzn. takie w których wychowywało się tylko jedno dziecko, i pełne. Z psychologicznego i pedagogicznego punktu widzenia uważano, iż brak rodzeństwa ma negatywny wpływ na jedyne dziecko, w którym może utrwalić się egocentryzm, między innymi spowodowany nadopiekuńczością rodziców, albo nadmiernych ich oczekiwań i wymagań od jedynaka. Brak dziecięcego środowiska w jednodzietnej rodzinie uważano także za defekt w wychowaniu, gdyż środowisko rówieśnicze ma doniosły wpływ na kształtowanie altruistycznej osobowości dziecka.

Przed półwieczem rodzinę z dwójką dzieci uważano za rodzinę małą, gdy każde dziecko ma tylko jednego brata, bądź jedną siostrę. Taka rodzina bardzo skromnie zaspokaja demograficzne potrzeby narodu. Dopiero tzw. rodzina średnia, gdy dziecko wychowywało się wśród dwojga lub czworga rodzeństwa, zapewniała naszemu narodowi szybki biologiczny rozwój.

Rodziny, w których dziecko wychowywało się wśród licznego rodzeństwa, od pięciorga wzwyż, określano mianem rodzin wielodzietnych. Odegrały one doniosłą rolę dla przetrwania narodowego w okresie zaborów i powstania państwa polskiego w 1918 roku. Kanclerz Bismark w zaborze pruskim walczył z „króliczą rozrodczością” Polaków. Przypomnimy, że w okresie narodowej niewoli tylko na obszarze tzw. Kongresówki (1815-1918) rodzina wielodzietna przyczyniła się do 4-krotnego wzrostu ludności. Po 123 latach niewoli mogła odrodzić się Polska, gdyż istniał młody i prężny naród polski.

Okres drugiej wojny światowej spowodował największe straty ludnościowe w Polsce. Państwo polskie straciło 12 milionów swoich obywateli z okresu drugiej Rzeczpospolitej. W okresie powojennym, w latach 1945-1956, naród czując się zagrożonym i wyniszczonym postawił na wielodzietność. Pod koniec tego okresu Polska osiągnęła największy wskaźnik w Europie, wynoszący 19,3‰ przyrostu naturalnego. Jeszcze za Bolesława Bieruta doceniono rodziny wielodzietne − przy urodzeniu szóstego i dalszego dziecka honorowym ojcem chrzestnym mógł być sam prezydent Bierut, o czym specjalnym pismem informowano z Warszawy i dla noworodka przysyłano jednorazową paczkę – tzw. wyprawką.
 



[1] Turowski J., Rola rodziny w kształtowaniu kultury- Właściwości strukturalne rodziny i jej zagrożenia, w: Kultura dnia codziennego świątecznego w rodzinie, red. Dyczewski L., Lublin KUL 1998, s. 11.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama