Miłość nie szuka swego...

Małżeństwo nie jest celem samym w sobie, ale drogą do realizacji celu, jakim jest przynoszenie owocu i to trwałego owocu. Najbardziej naturalnym i oczywistym owocem miłości małżeńskiej są dzieci. Jednakże małżeństwo jest płodne także wtedy, gdy w inny sposób daje z siebie coś innym. Przewodnik Katolicki, 18 marca 2007




Czy Irena i Jerzy Grzybowscy w ogóle się kłócą?

Jerzy Grzybowski (JG): Od czasu do czasu nam się to zdarza, ale kłócimy się inaczej niż kiedyś. Mamy świadomość, że wszelkie napięcia, spory i pretensje mają swoje źródło w negatywnych emocjach takich, jak: lęk, strach, czy gniew. Oczywiście nie sposób się od tych uczuć zupełnie uwolnić, ale zamiast je w sobie podsycać i utrwalać, można je okiełznać i kontrolować.

Dla wielu może to być trudne. W końcu nie każdy wyposażony został w anielską cierpliwość...

Irena Grzybowska (IG): Racja, ale praca nad sobą się opłaca. Opłaca się także poznanie i zaakceptowanie osobowości małżonka. Dobrze zobaczyć go takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy by był. Pan Bóg dał nam wiele pięknych cech, które często zagłusza nasza złość, słabość, zniechęcenie... Warto te dobre cechy eksponować, warto się na nich skupiać i pamiętać, że Pan Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy i bardzo Mu zależy na naszym małżeństwie.

Irena i Jerzy Grzybowscy są współzałożycielami i głównymi animatorami ruchu rekolekcyjnego ,,Spotkania Małżeńskie”, które powstał w 1977 roku. W 2004 roku ruch ten został zatwierdzony przez Papieską Radę ds. Świeckich, jako międzynarodowe stowarzyszenie wiernych. Więcej szczegółów oraz terminy rekolekcji na stronie internetowej Stowarzyszenia :.



Co robić, by miłość nie wygasła? Jak ją ożywiać i podtrzymywać?



JG: Przede wszystkim nie należy kojarzyć miłości wyłącznie z przyjemnymi doznaniami. Miłość to coś więcej niż ulotna przyjemność. To trwanie przy ukochanej osobie. A jak miłość ożywiać? Cóż...



IG: Dla nas ożywcza jest świadomość, że Pan Bóg powołał nas, abyśmy szli i owoc przynosili. By nie zawieść Pana Boga i siebie potrzebne jest obudowanie miłości życzliwością, cierpliwością, ufnością i tym wszystkim, o czym wspomina św. Paweł w swoim Hymnie o miłości. Warto do niego czasami zajrzeć.



Choćby po to, żeby przeczytać, że ,,miłość nie szuka swego”?



JG: Właśnie tak! Miłość nie szuka swego. A jak jest w wielu małżeństwach? Ilu mężów, ile żon dba w małżeństwie wyłącznie o własny interes? Ilu mężczyzn, ile kobiet szuka w małżeństwie uznania, satysfakcji seksualnej, zaspokojenia własnych potrzeb, bez oglądania się na potrzeby tej drugiej strony? Tymczasem w miłości ważna jest troska o ukochaną osobę i dążenie do zaspokojenia jej potrzeb. Ta troska, to papierek lakmusowy mówiący o tym, jak bardzo zależy nam na naszym małżeństwie. Oczywiście nie chciałbym, by po przeczytaniu tych słów mężowie i żony ruszyli do siebie z wyrzutem: „nie dbasz o mnie, myślisz tylko o sobie”. Chciałbym natomiast, by każde zastanowiło się, w jaki sposób troszczy się o współmałżonka i tym samym o wzajemną miłość. Drugą niezwykle ważną sprawą jest zrozumienie, że małżeństwo nie jest celem samym w sobie, ale drogą do realizacji celu, jakim jest – wróćmy do słów Pana Jezusa – przynoszenie owocu i to trwałego owocu. Najbardziej naturalnym i oczywistym owocem miłości małżeńskiej są dzieci. Jednakże małżeństwo jest płodne także wtedy, gdy w inny sposób daje z siebie coś innym. Kiedy z miłości małżeńskiej wynika konkretne zaangażowanie na rzecz bliźnich.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...