Jezu, znów Tobie ufam!

Zgłębiając Słowo Boże, zobaczyłem, jak wiele zła otacza człowieka, jak bardzo szatan wpływa na ludzi bez wiary, a oni niczym ślepcy odchodzą od Boga. Nawet ci, którzy twierdzą iż wierzą, tak naprawdę mogą być daleko od Boga. Cierpiałem. Modliłem się codziennie. Przewodnik Katolicki, 25 marca 2007




Chcąc przelać na papier moje świadectwo wiary i nawrócenia się ku Bogu, muszę opisać przemianę, która dokonała się w moim sercu.

Wychowywałem się w rodzinie katolickiej, jak zresztą większość młodych ludzi w naszym kraju. Przystąpiłem do sakramentów: Pierwszej Komunii św. oraz sakramentu bierzmowania. Czułem się bardzo dumnym z tego powodu. Ale chyba jeszcze wówczas do końca nie rozumiałem, jak wielka jest miłość Jezusa, jak bardzo On kocha ludzi i mnie osobiście.

Jak mogłem?

Od Chrystusa oddalałem się z biegiem lat, niepostrzeżenie. Wreszcie zszedłem na „złą drogę”, nie bacząc na to, jak bardzo krzywdzę siebie, moich bliskich i mojego Pana Jezusa Chrystusa. Gdy z perspektywy czasu patrzę na te wszystkie okropności, jakie zrobiłem, czuję w sercu potworny żal, prosząc przy tym Boga, aby ulitował się nade mną. Śledząc cały Dekalog, widzę, że złamałem chyba wszystkie Boże nakazy. Jak mogłem być tak potwornie zły?!

Pismo Święte w celi

Trafiłem na długie lata do więzienia. Miałem czas na zadumę. Tak, analizowałem dokładnie moje błędy, płacząc po nocach nad podłością własnego życia.

Kiedyś, sprzątając celę, natknąłem się na Pismo Święte. Tak chciał Bóg. Chłonąłem każdą kartkę, jak małe dziecko, które czyta swoją czytankę. Zgłębiając Słowo Boże, zobaczyłem, jak wiele zła otacza człowieka, jak bardzo szatan wpływa na ludzi bez wiary, a oni niczym ślepcy odchodzą od Boga. Nawet ci, którzy twierdzą iż wierzą, tak naprawdę mogą być daleko od Boga. Cierpiałem. Cierpiałem, gdy moje próby kierowania siebie i otoczenia w stronę Jezusa okazywały się chybione albo były wyśmiewane. Modliłem się codziennie.

Piętnaście lat duchowej walki

Po piętnastu latach duchowego cierpienia postanowiłem przystąpić do sakramentu spowiedzi. Wiedziałem, że muszę się do tego przygotować. Starałem się otworzyć serce przed Jezusem Chrystusem, prosząc Go o siłę. Zdałem sobie sprawę, że Jego Miłosierdzie jest ogromne.

Po spowiedzi, szczerej, z głębi serca, czułem radość z połączenia się z Bogiem. Postanowiłem, iż nigdy już nie zbłądzę i trwam w tym. Skrucha, postanowienie poprawy, żal za grzechy - tego potrzebują ludzie. Już rozumiem, co to miłość do bliźniego, żal za grzechy i przebaczenie. Wiem, że jedynie łaska Boża daje spokój i zbawienie. Mimo że większość otaczających mnie ludzi drwi i kpi po cichu z mojej wiary, nie mam im tego za złe. Wiem, że Bóg widzi, że oni błądzą i kiedyś sami będą szukali drogi do Chrystusa. Ja swoją odnalazłem i kroczę nią każdego dnia - z Jezusem w sercu i z różańcem w dłoni. Znajduję siłę w modlitwie. Jezu, wróciłem! Znów Tobie ufam! Jezu, ufam Tobie!

Zostańcie z Bogiem Bracia i Siostry!

Piotr (osadzony w Oddziale Zewnętrznym bydgoskiego Aresztu Śledczego. Dwa lata do zakończenia wyroku)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...