Nieutulony ból

Nietrudno sobie wyobrazić, że największe cierpienie związane jest ze stratą własnego dziecka. Co roku doświadcza go miliony rodziców na całym świecie. 15 października obchodzić będziemy Dzień Dziecka Utraconego. Przewodnik Katolicki, 14 października 2007




Odejście ukochanej osoby to zdaniem psychologów najbardziej dramatyczne zdarzenie, jakie może nas spotkać w życiu. Nietrudno sobie wyobrazić, że największe cierpienie związane jest ze stratą własnego dziecka. Co roku doświadcza go miliony rodziców na całym świecie. 15 października obchodzić będziemy Dzień Dziecka Utraconego.

W pogodny majowy dzień dziewięcioletni Damian szedł z kolegą poboczem osiedlowej drogi gdy nagle zza zakrętu wyjechało rozpędzone BMW. Chłopcy zaczęli uciekać, ale Damian nie zdążył. Kierowca nie zapanował nad autem, wjechał na trawnik i przejechał dziecko. Chłopiec leżał pod samochodem, ale jeszcze żył, głośno jęczał i płakał. Kierowca musiał to słyszeć, bo miał uchylone lewe okno. Mimo to cofnął samochód, drugi raz przejechał po ciele chłopca doszczętnie je masakrując i uciekł z miejsca wypadku. Damian zmarł w szpitalu. Choć minęło 5 miesięcy, dla Przemysława Bagińskiego, ojca chłopca, czas zatrzymał się w miejscu. – Chodzę do pracy i normalnie funkcjonuję tylko dlatego, że muszę, bo mam jeszcze pięcioro innych dzieci, które samotnie wychowuję. Myśl o tym, co przeżywał Damianek pod kołami auta, nigdy nie da mi spokoju. Zaraz po tragedii, by jakoś odreagować, przez pewien czas prowadziłem blog internetowy. Dzięki temu nawiązałem kontakt z innymi rodzicami, którzy stracili dzieci w wypadkach. Była to swego rodzaju forma terapii, która może nie przyniosła ulgi, ale nie pozwoliła się zasklepić w bólu – opowiada Przemysław Bagiński.

Zdaniem psychologów osieroceni rodzice zwykle albo zamykają się w sobie, albo odwrotnie, chcą mówić, opowiadać o tym, co się stało, wspominać dziecko. – Postawa otwarta jest lepsza. Daje ujście emocjom i oczyszcza, choć nie wszyscy tak potrafią. Dobrze jest się po prostu wypłakać. Często pojawia się bunt, gniew na Boga, pytanie „Dlaczego?”. To normalne. Otoczenie nie powinno osieroconym rodzicom tego zabraniać czy pouczać ich. Jak długo ludzie mówią, tak długo trzeba im na to pozwolić, należy słuchać i nie przerywać, a gdy zamilkną, to po prostu być blisko. Nie należy dawać łatwych pociech, że np. czas leczy rany, jeszcze będziecie mieć inne dzieci itp. Człowieka w żałobie może to dodatkowo ranić – mówi prof. Krystyna de Walden Gałuszko z Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Gdańsku.


Kaplica w dziecinnym pokoju


Barbara i Jan mieli już córeczkę, ale marzyli o synu. Po kilkunastu latach starań na świecie pojawił się Kubuś, oczko w głowie rodziców: utalentowany muzycznie, radosny i grzeczny. Pierwszy bardzo silny ból głowy miał na wycieczce szkolnej, drugi dwa tygodnie później w nocy. Lekarze szybko postawili diagnozę: rak mózgu. Kubuś odchodził w domu we własnym pokoju. Po pogrzebie Barbara urządziła w nim swoją „kapliczkę”, w której zamykała się na całe dnie, zapalała świece, modliła się, na wideo oglądała filmy z synem, nakręcone na wspólnych wakacjach, dotykała pamiątki po chłopcu, wąchała jego ubrania, które popakowała w foliowe worki, by dłużej zachował się zapach. Miała za złe mężowi, że w tym nie uczestniczy. Ten zaś po prostu nie mógł tam wchodzić, bo wtedy tęsknił za synem jeszcze bardziej. Gdy nikt nie widział, wymykał się do piwnicy, gdzie nawet przez dwie godziny siedział samotnie i płakał.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama