Znajdźmy czas na ciszę

Wydaje się, że w dzisiejszym świecie liczą się tylko ludzie czynu, którzy tak naprawdę popadają po prostu w pracoholizm. Kiedy bowiem rąbie się drzewo, trzeba od czasu do czasu naostrzyć siekierę. A jeśli nie ma się na to czasu, bo się rąbie, to w końcu narzędzie nam się stępi i robota nie będzie szła. Przewodnik Katolicki, 3 luty 2008



Gdzieżby indziej szukać ciszy, jeśli nie w murach klasztoru i kogo o nią pytać, jeśli nie mnicha? Chciałby trochę skorzystać z długoletniego doświadczenia Ojca i w tej dziedzinie.

– Słowa „cisza” w regule benedyktyńskiej nie ma, jest natomiast słowo „milczenie”. Mimo, iż te dwa pojęcia odrobinę się różnią, to jednak współbrzmią ze sobą i myślę, że możemy je tutaj stosować wymiennie. Nasz założyciel św. Benedykt mówi po prostu, że mnich powinien w każdym czasie zachować milczenie. Tak więc mówimy tylko wtedy, kiedy jest to konieczne np. w związku z naszą codzienną pracą i funkcjonowaniem klasztoru (czy kiedy głosimy rekolekcje). Staramy się też, aby w klasztorze nie panowała atmosfera jarmarku, ale wyciszenia. Jednak to klasztorne milczenie nie przychodzi tak łatwo; stopniowo się do niego dojrzewa.

Muszę powiedzieć zupełnie szczerze, że początkowo byłem uważany raczej za gadatliwego mnicha. Jako były ksiądz diecezjalny miałem bowiem wciąż tę manierę, że trzeba każdemu zawsze życzliwie powiedzieć jakieś dobre słowo, no i czasem tych słów było nawet za dużo. Dopiero z czasem, powoli zacząłem nabierać przekonania do ciszy. Teraz oczywiście też lubię mówić, ale bardzo się cieszę, kiedy mogę milczeć; wyciszyłem się i doceniam wartość milczenia.

Zresztą nie tylko mnisi potrzebują ciszy. Jestem przekonany, że jest ona niezbędna każdemu dla zachowania jakiejś równowagi psychicznej. Potrzeba nam takiej chwili wyciszenia w ciągu dnia, na przeżycie swoich smutków, radości, sukcesów czy klęsk w ciszy swojego ja; na uporządkowanie swojego wnętrza. A już dla człowieka wierzącego cisza ma nadzwyczajny charakter, swój głębszy sens; jest po prostu nieoceniona. Wtedy staje się ona przestrzenią, którą wypełnia Bóg i Jego miłość.

Trudno jednak żyć w świecie tak, jak to ma miejsce w klasztorze. Trudno w codzienności znaleźć i zachować klimat milczenia.

– Niektórzy uważają, że jeśli będzie się dużo milczało, to wtedy nastąpią trudności z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich. A według mnie jedno drugiemu absolutnie nie przeszkadza! My często boimy się milczeć, zwłaszcza w czyjejś obecności. Jesteśmy wtedy skrępowani, wydaje się nam, że powinniśmy mówić. A chwila ciszy to naprawdę nic złego. Natomiast bardzo wielu ludzi rozmawiających ze sobą np. w rodzinach, wiem to ze swojego doświadczenia kaznodziei i rekolekcjonisty, skarży się na to, że wszystkie ich rozmowy to spieranie się, kłótnie, wymyślanie sobie, wypominanie błędów i że w takiej sytuacji to już lepiej byłoby milczeć. Ale takie milczenie jest złe.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama