Krwawy ślad

W wyniku kolizji drogowych co 8 minut ktoś w naszym kraju zostaje ranny, a 1,5 godziny także traci życie. Co roku ponad sto tysięcy Polaków zostaje poszkodowanych w wyniku wypadków przy pracy, w tym kilkaset z tego powodu umiera. Giniemy na potęgę, często w bezsensowny sposób. Przewodnik Katolicki, 16 sierpnia 2009



Wzruszamy się, gdy w telewizji oglądamy obrazki z dziecięcych oddziałów hematologicznych, albo w gazetach widzimy apele o pomoc w leczeniu ciężko chorych maluchów, i do głowy nam nie przyjdzie, że śmierć najczęściej zabiera dzieci całkiem zdrowe. Wypadki to główna przyczyna zgonów dzieci i młodzieży. W ich wyniku ginie lub zostaje kalekami więcej dzieci niż w wyniku wszystkich chorób łącznie. Do nieszczęśliwych zdarzeń z udziałem dzieci do lat sześciu najczęściej dochodzi w domu. To głównie tu ulegają one m.in.: poparzeniom, przygnieceniem, upadkom z wysokości, zatruciom, porażeniu prądem czy skaleczeniom. Większości z tych zdarzeń można by uniknąć, gdyby tylko rodzice i opiekunowie mieli więcej wyobraźni.

Według danych zebranych przez Instytut Zdrowia Dziecka wynika, że co roku wypadkom ulega ok. miliona polskich dzieci i młodzieży, z czego w 900 tys. na tyle groźnie, że konieczna jest interwencja lekarza, a 80 tys. dzieci i młodzieży cierpi z powodu okresowego lub stałego kalectwa. Taka sytuacja jest nie tylko w Polsce. Według danych ONZ, co roku 830 tys. dzieci na całym świecie ginie w wypadkach. Najczęstszymi przyczynami zgonów z tzw. przyczyn zewnętrznych są wypadki drogowe, utonięcia, oparzenia, upadki oraz zatrucia.

Wśród dorosłych śmierć z powodu wypadków (w tym samobójstw) jest trzecią przyczyną zgonów, zaraz po chorobach serca i nowotworach. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w następstwie obrażeń różnego typu co roku ginie nawet 5 mln ludzi, co stanowi jedną dziesiątą wszystkich zgonów. Prawdziwą hekatombą są wypadki drogowe. Ginie w nich cztery razy więcej osób niż w następstwie wojen. Zdaniem lekarzy wypadki komunikacyjne są przyczyną najcięższych i najgroźniejszych obrażeń.

Najczęściej są to otwarte złamania kości długich z przemieszczeniem odłamów i urazem tkanek miękkich, zwichnięcia stawów, urazy głowy i mózgu, obrażenia narządów klatki piersiowej i jamy brzusznej oraz dróg moczowych. Czas leczenia jest długi, zwłaszcza w przypadku osób ciężko rannych – około 6 miesięcy u prawie 50 proc ofiar, 6-9 miesięcy u 28 proc., a ponad 9 miesięcy u 22 proc. poszkodowanych. Znaczne są także koszty leczenia zarówno szpitalnego, jak i rehabilitacji. Eksperci Banku Światowego szacują, że Polska co roku traci 2,7 proc. produktu krajowego brutto z tytułu wypadków drogowych.

Czarne piątki i niedziele

Według danych Komendy Głównej Policji w Warszawie w ubiegłym roku doszło do 49 054 wypadków drogowych, w których zginęło 5437 osób, a 62 097 zostało rannych. Analiza wypadków drogowych w poszczególnych dniach tygodnia wskazuje, że najczęściej do wypadków dochodziło w piątki. W 2008 roku w tym dniu doszło do 7991 wypadków, w których zginęło 878 osób, a 10 004 doznało obrażeń ciała. Najwięcej osób – 902 zginęło w wypadkach, które wydarzyły się w niedzielę.

W ubiegłym roku najczęściej dochodziło do wypadków w godzinach 16-18, czyli w okresie popołudniowego szczytu komunikacyjnego. Bardzo dużo wypadków drogowych powodują osoby piesze. Główne przyczyny tych zdarzeń to: nieostrożne wejście na jezdnię, przechodzenie w miejscu niedozwolonym. W porównaniu z innymi państwami UE, mamy zatrważająco duży odsetek zabitych pieszych, aż 34,4 proc. wszystkich ofiar, a także wysoki odsetek zabitych w obszarze zabudowanym, aż 43,8 proc.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama