Będzie cud rozmnożenia w Czechach?

Wyobraźmy sobie pytanie w „Familiadzie”: Z czym kojarzą ci się Czechy? Knedle, piwo, Praga, Skoda, może Jożin z Bažin. Z pewnością któreś z tych słów, jeśli nie wszystkie, świeciłyby na tablicy jako odpowiedzi. Przewodnik Katolicki, 20 września 2009



Nie zdziwiłbym się, gdyby między odpowiedziami wylądowało, wystrzelone z podświadomej procy stereotypu, jeszcze jedno słowo: ateiści. Być może nawet i sam bym je tam umieścił, gdybym od siedmiu lat nie pracował w Czechach jako ksiądz.

Śmieję się nieraz, że dwóch rzeczy byłem pewien: jeśli będę księdzem, nie będę w zakonie i nie będę pracował poza Polską. Teraz jestem w Czechach, pracując jako pallotyn. To uczy pokory, że nie wszystko muszę rozumieć.

Pamiętam, jak powiedziałem znajomemu, że nasze zgromadzenie podejmuje pracę w Czechach. „Do Czech? – machnął ręką – tam już dawno nic nie ma. Tylko to zaorać...”.

W 2003 roku przejęliśmy pod opiekę sanktuarium Stare Boleslavi, gdzie wychowała się Dobrawa, żona Mieszka I, która nam, do Polski, przyniosła chrzest. Stara Boleslav to stare, podwójne sanktuarium. W Boleslavi nie tylko zmarł męczeńską śmiercią św. Wacław, główny patron Czech (i wujek Dobrawy), to także miejsce, w którym otacza się kultem obraz Matki Bożej, nazywany Palladiem ziemi czeskiej. To mały, metalowy relief, związany ze św. Wacławem, który zaginął, a potem został wyorany przez rolnika na polu. Takie sobie Boże scrabble: zaorać, wyorać... aby zrozumieć, trzeba przebić skorupę stereotypów i popatrzeć wokoło z szacunkiem.

Historia niełaskawa

Kościół w Czechach nie miał szczęścia. Już św. Wojciechowi opornie szła „orka” w praskiej diecezji. Potem mistrz Jan Hus, w którym Czesi widzą działacza narodowo-wyzwoleńczego, został spalony na stosie. W czasach reformacji niewielu pamiętało, co Pan Jezus mówił o mieczu – i to po obu stronach. Przymusowa rekatolizacja, która nastąpiła w wielu miejscach, była przedśpiewem tego, co stało się w czasach Habsburgów, którzy do monarchii Austro-Węgier zaliczyli także Czechy, a katolicyzm ogłosili religią państwową.

Czeska inteligencja, walcząc o niepodległość, traktowała często Kościół jako część zaborczego aparatu władzy. Kapelan feldkurant Katz z papierosem w brewiarzu i dobry wojak Szwejk są ikonami ówczesnych czasów, namalowanymi czeskim pędzlem. Można się dziwić, że kiedy w 1918 roku Masaryk (czeski Piłsudski) witał jutrzenkę wolności, rzesze Czechów, demonstrując wolność, odchodziły od Kościoła katolickiego? Druga wojna światowa, w czasie której zginęło wiele duchowieństwa, i komunizm, dopełniły kielich gorzkiej historii Kościoła w Czechach.

Pięć knedli i dwa piwa…

Po co papież jedzie do ateistycznych Czech? - w tle czuję delikatny powiew zdziwienia – i do kogo? Statystycznie jedzie do kraju, gdzie żyje 31 proc. katolików, dokładnie 3 290 000 osób. Jedzie już chociażby z tego powodu, że głównym zadaniem Piotra jest utwierdzać braci w wierze, a być w Czechach wierzącym, już od najmłodszych lat, nie jest łatwo. Jedzie po opublikowaniu swojej encykliki „Caritas in veritate”, w której zajmuje się problemami gnębiącymi cały współczesny świat, a Czechy są smutnym i bardzo wyrazistym przykładem tego, jak łatwo odejść od chrześcijańskich wartości, pozostawiając stare kościoły i przydrożne krzyże. Może właśnie dlatego tematyka wizyty Benedykta XVI w Czechach oscyluje wokół trzech głównych cnót: wiary, nadziei i miłości. W pytaniu, do kogo jedzie papież, tkwi jeszcze i inne: kim są ci, do których jedzie? Jacy są?





«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...