Rodzina na dobrej drodze

Co, jako rodzice, możemy w życiu zrobić najlepszego? Dobrze wychować dzieci, starając się przekazać im wiarę. Przewodnik Katolicki, 22 listopada 2009



Takiej odpowiedzi na szczęście udziela wiele osób. Mają one świadomość, że gdy rodzina odcina się od Boga, odcina swoje korzenie. Podejmowany przez nią trud wychowania dzieci może wtedy przerastać siły rodziców. Tym bardziej istotne jest to w przypadku rodzin wielodzietnych, w których przed rodzicami staje zadanie dobrego wychowania kilkorga dzieci. Wiele rodzin mających liczne potomstwo to rodziny szczęśliwe, żyjące wiarą w Boga. Z trzema z nich miałam przyjemność porozmawiać.

Bez zawierzenia ani rusz!

W Rakoniewicach, nieopodal Grodziska Wielkopolskiego, mieszka rodzina państwa Marii i Zbigniewa Kardaszów. Wszyscy ich tutaj znają. Rodzina z siedmiorgiem dzieci wyróżnia się w tej małej miejscowości. Troje najstarszych pociech to już nastolatki, a wśród młodszej czwórki są 6-letnie bliźnięta. − Przyznaję szczerze, że kiedy ma się więcej dzieci, własnymi siłami nie sposób ogarnąć wszystkiego – mówi pani Maria. – Często proszę, Panie Boże, daj nam siły, byśmy wychowali je na Twoją chwałę – dodaje. I siły się znajdują. W przytulnym domu państwa Kardaszów panuje wesoły gwar. Przy dużym rodzinnym stole pani Maria podaje herbatę i mnóstwo ciasteczek. Szybko znikają z talerzy. − Wszystko w naszym życiu zawierzamy Bożej Opatrzności. Musimy zawierzyć, bo bez tego ani rusz – wyznaje pan Zbigniew.

Dla tej rodziny ważna jest świadomość, że może liczyć na pomoc innych ludzi. – Wyraźnie widzimy w naszym życiu działanie Pana Boga, każdego dnia na nowo odkrywamy Jego wspaniały plan wobec nas. Zdarzyło się np. tak, że gdy potrzebowaliśmy w wakacje wypoczynku, pewna starsza, samotna osoba, która ma duży dom, zaprosiła nas do siebie – wspomina pani Maria. Wielodzietnej rodzinie, która pragnie dobrze wychować swoje dzieci, otrzymywane z zewnątrz wsparcie jest bardzo potrzebne. Najważniejsza jest jednak troska o własny rozwój.

– Modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna, rozważanie Pisma Świętego, to ważne elementy naszej codzienności – mówi pani Maria. − Bardzo cenimy też spotkania w kręgu rodzin, z którymi możemy wspólnie się modlić – dodaje. Duże znaczenie ma również to, że dzieci mają na siebie wzajemnie bardzo dobry wpływ. Starsze po prostu pomagają rodzicom wychowywać młodsze. – Widać to szczególnie w momentach, gdy jedno z dzieci przeżywa jakiś kryzys.

Starsze pomaga wtedy przezwyciężyć problemy. Wówczas myślę sobie: Panie Boże, to ja już teraz zbieram owoce mojego wychowawczego trudu – dzieli się swoimi doświadczeniami pani Maria. Najstarszy z synów państwa Kardaszów, Krzysztof, właśnie rozpoczął naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Markowicach koło Inowrocławia. − Bardzo dobrze się tam odnajduje, ale ze względów finansowych nie jesteśmy pewni, czy będzie mógł kontynuować naukę. Modlimy się o to, aby znalazły się potrzebne środki – dodaje z nadzieją pan Zbigniew.

Wyssane z mlekiem matki

Ewa, najstarsza z córek państwa Bożeny i Pawła Książkiewiczów z podpoznańskich Koziegłów, ma dwadzieścia cztery lata. Najmłodszy syn Marek jest uczniem pierwszej klasy szkoły podstawowej. − Nasze dzieci, a jest ich ośmioro, „wyssały przekaz wiary z mlekiem matki” – mówi pani Bożena. Rodzice z dumą podkreślają także, że wszystkie ich pociechy uczestniczą w życiu Kościoła. − Jan Paweł II wzywał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Widzimy, że nasze dzieci mają te słowa zaszczepione głęboko w sercach – wyznaje pan Paweł. Od wielu lat, kiedy tylko dzieci państwa Książkiewiczów dorosły na tyle, aby móc uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży, brały w nich udział. Same starały się zarobić na ten cel pieniądze.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama