Żywe inkubatory

Czy w naszym kraju mamy do czynienia z handlem „żywym towarem”? Wydawałoby się, że w XXI w. to niemożliwe. A jednak zdarza się, że dziecko zostaje sprowadzone do roli produktu. Przewodnik Katolicki, 21 lutego 2010



Małżeństwo, które nie może mieć potomstwa, wynajmuje kobietę, aby to ona urodziła im upragnione dziecko. Podpisują z nią umowę. Do zapłodnienia dochodzi za pomocą metody in vitro. W czasie ciąży zleceniodawcy płacą zastępczej matce kilkadziesiąt tysięcy złotych, a sami przygotowują pokój dla potomka. Kobieta jednak rozmyśla się i nie chce oddać narodzonego synka, tłumacząc, że go pokochała. Zaczyna się walka o dziecko.

Ta historia to nie hollywoodzki scenariusz filmowy. Wydarzyła się naprawdę i to w Polsce. Została nagłośniona przez media dzięki temu, że trafiła na salę sądową. Ile jednak kobiet w naszym kraju rodzi dzieci na zlecenie i oddaje je zgodnie z „umową” - nikt nie wie. Rynek usług surogatek to „podziemie”.

Wynajmę brzuch na 9 miesięcy

Kim są kobiety nazywane surogatkami? Surogatka (od spolszczonej wersji angielskiego określenia „surrogate mother” − matka zastępcza) to kobieta, która w zamian za określone wynagrodzenie, przyjmuje do swojej macicy zarodek uzyskany metodą in vitro. Komórka jajowa, z której on powstał, pochodzi najczęściej od innej kobiety pragnącej zostać matką, a niemogącej zajść w ciążę bądź jej donosić. Zdarza się również, iż dawczynią komórki jajowej jest inna osoba. Matka zastępcza „wynajmuje swój brzuch” na dziewięć miesięcy, a po donoszeniu ciąży oddaje dziecko parze, która zleciła jego urodzenie.

I tu pojawia się pytanie: która z kobiet, w świetle prawa, jest matką dziecka? − Dynamiczny rozwój metod wspomagających prokreację spowodował dyskusję na ten temat i zmusił polskiego ustawodawcę do nowelizacji prawa rodzinnego – mówi adwokat Arkadiusz Niewiada z poznańskiej Kancelarii Prawnej Majewski&Niewiada.; − Od 13 czerwca 2009 r. obowiązuje przepis Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, który jednoznacznie wskazuje, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła − wyjaśnia.

Przepisy nie zabraniają natomiast zrzeczenia się praw do dziecka i wskazania przez matkę konkretnych rodziców adopcyjnych. – Jeżeli jednak chodzi o zobowiązanie się surogatki do oddania dziecka do adopcji określonym osobom, to intuicyjnie można powiedzieć, że jest to niezgodne z prawem. Konkretnie z zasadami współżycia społecznego, które należy rozumieć, jako całokształt norm postępowania uznawanych w społeczeństwie za powszechnie obowiązujące. Przy czym nie chodzi tylko o normy prawne, lecz także pozaprawne, np. kulturowe – tłumaczy Arkadiusz Niewiada.

Głęboko niemoralne

Przyglądając się zagadnieniu surogatek, należy spojrzeć na nie w wielu wymiarach. Jednym z najważniejszych wydaje się być wymiar etyczny. − W przypadku matki zastępczej dochodzi do całkowitego rozerwania prokreacji oraz życia małżeńskiego i rodzinnego. To problem dotykający całej techniki in vitro, ale w tym przypadku nabiera on szczególnego znaczenia – zauważa doktor teologii moralnej ks. Adam Sikora z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. − Jest to jeden z najbardziej fundamentalnych argumentów na rzecz negatywnej oceny etycznej zarówno in vitro, jak i macierzyństwa zastępczego. Znajdujemy ją m.in. w Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary z 1987 r. pt. „Donum vitae”, potwierdzonej w Instrukcji „Dignitas personae” z 2008 r. – dodaje moralista.

Mówiąc o prokreacji, trzeba ją rozpatrywać w jeszcze jednej kategorii: w aspekcie ludzkiej godności. − Chodzi o godność człowieka i wszystkich procesów zachodzących w kontekście jego poczęcia i urodzenia. Z pewnością traktowanie poczęcia, ciąży i urodzenia dziecka w kategoriach umowy handlowej sprzeciwia się tej godności i jest głęboko niemoralne – tłumaczy ks. dr Sikora.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama