Ks. Stanisław Suchowolec (1958-1989)

Esbecy znali dokładnie rozkład jego mieszkania na plebanii. Wiedzieli, ile jest kluczy i kto nimi dysponuje. Zebrali szczegółowe informacje na temat osoby kapłana, jego zwyczajów, godzin zajęć, jego bliskich oraz ludzi, z którymi się spotykał. Źródło, 3 czerwca 2007




Zbrodnicze podpalenie


O księdzu Stanisławie Suchowolcu Służba Bezpieczeństwa wiedziała prawie wszystko. Esbecy znali dokładnie rozkład jego mieszkania na plebanii. Wiedzieli, ile jest kluczy i kto nimi dysponuje. Zebrali szczegółowe informacje na temat osoby kapłana, jego zwyczajów, godzin zajęć, jego bliskich oraz ludzi, z którymi się spotykał.

Żeby się go pozbyć organizowali zamachy. Na przełomie 1987/88 r. nieznana ręka poluzowała cztery śruby w tylnym kole księżowskiego volkswagena passata, innym razem ktoś odkręcił zamocowanie końcówki wahacza, kiedy indziej zepsuto układ kierowniczy i spowodowano kilka innych poważnych uszkodzeń. Reperujący auto mechanicy byli zgodni w ocenach: wszystkich uszkodzeń dokonywał fachowiec, działający świadomie w celu dokonania zamachu na życie kierowcy.

Obserwowany i nękany był niemal bez przerwy, a szczególne nasilenie wymierzonych przeciwko niemu działań przypadło na lata 1984-1989. Jego rozmowy telefoniczne podsłuchiwano, kazania nagrywano i analizowano pod kątem zagrożeń dla władzy ludowej. Kilkakrotnie został pobity, odbierał anonimowe telefony z pogróżkami. "Skończysz jak Popiełuszko!" - straszono. Wysyłano do Kurii szkalujące go anonimy. Wzywano go na przesłuchania i szykanowano rewizjami.

4 sierpnia 1988 r. nieznany mężczyzna rzucił kamieniem w auto, którym ksiądz jechał, rozbijając przednią szybę i pokrywę silnika. Dwa dni później podpalono dom, w którym mieszkali rodzice księdza, a tego samego dnia on sam znalazł na klamce samochodu kartkę z wizerunkiem wiszącego na szubienicy księdza w sutannie. Podpisano: Stanisław... Następnego dnia, na przedniej szybie auta, nieznany sprawca przykleił kartkę z fragmentem książki, w którym dowodzono, że władza ludowa jest wspaniałomyślna i przebacza tym, którzy zaprzestaną wrogiej wobec niej działalności.

Ksiądz czuł się osaczony. Wiedział, że jest inwigilowany; wiedzieli to także otaczający go przyjaciele. Liczył się z tym, że może podzielić los zamordowanego w 1984 r. przyjaciela - ks. Jerzego Popiełuszki. Przeczuwał swoją śmierć.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama