Przytul mnie

No, nie płacz już. Idziemy do domu – uspokaja mama zapłakanego pięciolatka. Dla człowieka dorosłego pobyt w szpitalu jest stresujący, a co dopiero dla dziecka. Maluchy najbezpieczniej czują się we własnym domu: z mamą, tatą, rodzeństwem, ulubionymi zabawkami i zwierzątkiem. Głos ojca Pio, 50/2008



– Mówiąc obrazowo, dom jest dla dziecka tym, czym gniazdo dla pisklaka – schronieniem, którego nie opuszcza, dopóki nie nauczy się latać. A nasze dzieci nigdy nie będą umiały samodzielnie funkcjonować – mówi specjalista chorób dzieci, Krzysztof Nawrocki, dyrektor krakowskiego Centrum Hospicyjnego i Opiekuńczo-Leczniczego dla Dzieci im. Ojca Pio. – Zatem niech zostaną w gnieździe pod opieką rodziców, a my pomożemy im uczynić je bardziej przytulnym.
 

Pacjent, który nie jest chlubą lekarza


Hospicjum dla Dzieci im. Ojca Pio jest zespołem opieki paliatywnej działającym na terenie Krakowa i województwa małopolskiego. Prowadzi specjalistyczną opiekę medyczną nad nieuleczalnie chorymi dziećmi w miejscu ich zamieszkania, od momentu podjęcia przez rodziców i lekarzy decyzji o zakończeniu leczenia w warunkach szpitalnych. – Opiekujemy się dziećmi z chorobami onkologicznymi, wadami genetycznymi, wadami wrodzonymi układu oddechowego, układu krążenia, ciężkim porażeniem mózgowym. Dziećmi, które nie są chlubą żadnego oddziału szpitalnego, bo dla lekarza chlubą jest pacjent, który przychodzi do szpitala chory, a wychodzi z niego zdrowy. Zwłaszcza młodzi lekarze nie umieją przyznać się do bezsilności. To najtrudniejsze w tym fachu – mówi Nawrocki.



Przypadki układają się w pewną całość


Hospicjum powstało po tym, jak matka dziecka z bardzo ciężką postacią dziecięcego porażenia mózgowego, w odpowiedzi na odmowę przyjęcia go do szpitala, wykrzyczała Nawrockiemu na izbie przyjęć: Niech mi Pan nie opowiada takich rzeczy, że nie może przyjąć mojego dziecka do szpitala! To co ja mam zrobić?! Do kogo się zwrócić?!

Ta sytuacja uświadomiła mu, że uporczywa terapia jest pogwałceniem godności ludzkiej, a po drugie stała się impulsem do działania: – Ponieważ w Szpitalu im. Żeromskiego wychowywałem się od „małego” lekarza, zacząłem tutaj prowadzić pertraktacje. Podczas tych rozmów szefowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, która znała działalność Domu Ulgi w Cierpieniu, powiedziała: Mam nawet dla was nazwę – hospicjum im. Ojca Pio. Bardzo się nam to spodobało, znaliśmy bowiem postać i duchowość Świętego.
– Potem okazało się, że w kaplicy szpitalnej znajdują się pierwsze w Polsce relikwie Ojca Pio. Wcześniej, choć pracuję w tym szpitalu od 1984 roku, o tym nie wiedziałam. Uznaliśmy to za znak Boży – dodaje Barbara Jabłońska, jedna z czterech pielęgniarek pracujących w hospicjum.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama