Gdy usłyszę czyjeś grzechy…

Człowiek, który usłyszy przypadkowo czyjeś grzechy, nie ponosi za to osobistej winy moralnej. Jeśli jednak by je ujawnił, to popełni grzech ciężki. Naganne również stałoby się wykorzystanie usłyszanych informacji w celu zyskania osobistych korzyści, manipulacji czy pozbawienia kogoś dobrego imienia. Czas Serca, 7-8/2007




– Usiadłam kiedyś – opowiada pewna pani – w ławce w pustym kościele, chcąc się pomodlić w ciszy. Gdy zaczęłam się modlić, wówczas nagle uświadomiłam sobie, że siedzę akurat naprzeciwko konfesjonału, w którym odbywa się spowiedź. Osoba spowiadająca się bardzo głośno wyznawała swoje grzechy. Tak byłam zaskoczona tą sytuacją, że zupełnie nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Po wyjściu z kościoła miałam olbrzymie poczucie winy: złamałam przecież tajemnicę czyjejś spowiedzi.

Zachować tajemnicę spowiedzi


Co zrobić w sytuacji, kiedy przypadkowo usłyszy się grzechy osoby, która się spowiada? Zasada jest prosta – trzeba zachować tajemnicę spowiedzi, i to pod sankcją grzechu. Są tajemnice, których nie można ujawniać, lecz trzeba je zachować aż do grobowej deski. W Starym Testamencie w Księdze Syracha czytamy: „Kto zdradza tajemnicę, traci zaufanie i nie znajdzie sobie przyjaciela” (27,16). Jednym słowem, kto pozna tajemnicę ani nie może jej ujawnić, ani okazać, że ją poznał. Największa próba charakteru polega nie tyle na zdolności dochowania tajemnicy, ile na nieujawnianiu, skoro została już ona wyjawiona, że się ją zna.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...