Bóg cię kocha

Nikt nie pomyślał o Bogu jako o Trójcy Przenajświętszej, że Bóg jest wspólnotą, rodziną, harmonią, że Bóg jest miłością. Myślę, że odpowiedzi nie byłyby lepsze, gdyby pytano katolików. Bóg jest inny. Bóg jest całkiem inny. Bóg jest miłością. On – poza tym, że kocha – nie czyni nic innego. Czas Serca, 95/2008



Świecki i święty


Pozwolę sobie oprzeć naszą rozmowę na książce Henriego J. M. Nouwena (1932-1996) pt. „Życie Umiłowanego”, w której – na życzenie swojego świeckiego przyjaciela – autor przedstawił, czym jest życie duchowe. Zakrawa to na paradoks, że w naszych zlaicyzowanych czasach wydaje się tak wiele książek o chrześcijaństwie. Czy pisarz może stworzyć pomost między laicyzmem a świętością?

Sądzę, że może, ale naprawdę istotne jest to, by odnieść się do egzystencjalnych doświadczeń, tęsknot, potrzeb, a może i lęku. Jesteśmy ludźmi i łączy nas coś wspólnego: wszyscy odczuwamy tęsknotę za miłością, szczęściem, powodzeniem, sensem życia, wspólnotą i bezpieczeństwem. Ta głęboka potrzeba jest w każdym z nas. Jako chrześcijanie rozumiemy, dlaczego tak jest. Bóg stworzył nas, byśmy byli szczęśliwi i daje nam tęsknotę za tym szczęściem, którym jest życie w Nim. Jest jednak wielu, którzy o tym nie wiedzą. Kiedy ktoś podejmie trud i przedstawi Boga jako kogoś, kto spełnia te tęsknoty, wielu świeckich będzie chciało tego posłuchać i przekona się, że Bóg jest całkiem inny niż sobie wcześniej wyobrażali. Co więcej, wielu chrześcijan ma błędny obraz Boga.

Kilka lat temu w jednej ze szwedzkich gazet opublikowano wyniki ankiety. Na jej pytania: „Kim jest Bóg?”, „Jak wyobrażasz sobie Boga?” odpowiedzieli tamtejsi chrześcijanie. Ktoś oświadczył, że Bóg jest św. Mikołajem, który przychodzi z prezentami. Ktoś inny powiedział, że Bóg, w białej szacie i z długą brodą, siedzi na wysokim tronie. Ktoś inny stwierdził, że Bóg jest jak morze, a my jesteśmy potokiem, który wpływa do tego morza. Nikt nie pomyślał o Bogu jako o Trójcy Przenajświętszej, że Bóg jest wspólnotą, rodziną, harmonią, że Bóg jest miłością. Myślę, że odpowiedzi nie byłyby lepsze, gdyby pytano katolików. Bóg jest inny. Bóg jest całkiem inny. Bóg jest miłością. On – poza tym, że kocha – nie czyni nic innego.



Od ilości do jakości


Zanim zaczniemy mówić o „człowieku eucharystycznym”, chciałbym, aby Ojciec opowiedział trochę o Kościele i o tym, jak być mistykiem. Znany niemiecki teolog Karl Rahner powiedział kiedyś, że chrześcijanie XXI wieku albo będą mistykami, albo nie będzie ich wcale. Co Ojciec o tym sądzi?
To jest, oczywiście, zawężona opinia. Nie można tego brać dosłownie. Myślę jednak, że czas, kiedy Kościół był Kościołem powszechnym, już minął i być może nigdy już nie wróci. O tym zresztą nasz papież też wiele razy mówił. Kościół będzie mniejszością, a to oznacza, że nie będzie się miało takiego samego wsparcia dla swojej wiary, jak wcześniej. Obecnie obserwujemy odchodzenie wielu osób od Kościoła. Laicyzacja posunęła się bardzo daleko.

Gdy byłem dzieckiem, w każdą niedzielę w Antwerpii widziano bardzo wielu ludzi idących do kościoła. Było pięć mszy św. do południa. Ale ten czas już minął... Z drugiej strony obecnie wierzący w bardziej świadomy sposób podchodzą do wiary. Nie jest ona dla nich tylko zwyczajem społecznym, dzięki czemu staje się bardziej autentyczna. Tak więc mniejsza liczba, ale lepsza jakość. Nie oznacza to, że wszyscy chrześcijanie chcą być mistykami, ale już można zauważyć systematycznie rosnącą potrzebę pogłębienia modlitwy, mistyki. Nie powinniśmy więc panikować, nawet jeżeli Kościół będzie stanowić mała grupa wiernych. Wiemy przecież, że Bóg powiedział, iż jeżeli znajdzie się w Sodomie chociaż dziesięciu sprawiedliwych, ocali całe miasto. Tych kilku uratuje wielu.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama