Spowiedź i życie

Pielgrzymi wspinający się na Górę Synaj w połowie drogi muszą przejść przez tzw. "bramę spowiedzi". Jest to wąski przesmyk skalny, który mnisi prawosławni zamurowali niegdyś zostawiając jedynie wąskie przejście – bramę. Każdy pielgrzym, który chciał wejść na górę Synaj, był zobowiązany w tym miejscu odbyć spowiedź. Obecni, 1/2008



Pielgrzymi wspinający się na Górę Synaj (Egipt) szlakiem Sayyidua Musa w połowie drogi muszą przejść przez tzw. „bramę spowiedzi”. Jest to wąski przesmyk skalny, który mnisi prawosławni, stróże pielgrzymiego szlaku, zamurowali niegdyś zostawiając jedynie wąskie przejście – bramę. Jak mówi tradycja, każdy pielgrzym, który chciał wejść na górę Synaj, był zobowiązany w tym miejscu odbyć spowiedź.

Chrześcijański Wschód, inspirujący się radykalną duchowością ojców pustyni, miał i nadal ma większą odwagę proponowania i wymagania spowiedzi od wiernych. Do dzisiaj w wielu wspólnotach prawosławnych przed każdą Komunią św. wymagana jest spowiedź, a kapłan tuż przed jej udzieleniem stawia niekiedy pytanie: „Czy byłeś u spowiedzi?” I nie jest to uważane za nie stosowne. Duszpasterska tradycja katolicka jest odmienna. Ulega ona dzisiaj raczej przeciwnemu niebezpieczeństwu – unikaniu czy wręcz lekceważeniu spowiedzi indywidualnej.



Dlaczego trudno przystępować do sakramentu pojednania?


Wyznanie własnych grzechów przed kapłanem bywa zwykle bardzo trudne. Nasze grzechy kryją przecież rany, jakie zadaliśmy sami sobie. A ponieważ one nas upokarzają, wstydzimy się ich. Spowiedź jest zawsze jakąś formą autozdemaskowania, czyli ściągnięcia maski, jaką nieraz zakładamy na co dzień, chowając – niemal bezwiednie – nasze słabości i grzechy. Wyznając grzechy objawiamy się tacy, jakimi naprawdę jesteśmy. Im bardziej nasze maski przylegają do naszych twarzy, tym boleśniejsze bywa uwalnianie się od nich. Tylko wielcy święci, którzy masek nie noszą, nie boją się też bólu zdemaskowania. Ale i dla nich wyznanie grzechów bywa bolesne, ponieważ przypomina im o miłości Boga, którą rani przecież każdy, nawet najmniejszy grzech. Wyznanie grzechów w spowiedzi jest trudne także i dlatego, że odsłania rany, jakie zadaliśmy naszym bliźnim. Raniąc Boga i siebie samych, zranimy przecież i naszych braci. Wszystkie nasze grzechy mają wymiar społeczny i wspólnotowy i nie ma „grzechów wyłącznie prywatnych”.

Po drugie – przystępowanie do sakramentu pojednania bywa bolesne, ponieważ odmiana życia – nawrócenie, które postanawiamy przy spowiedzi, jest bardzo wymagające. Doświadczamy nieraz wielkich oporów wobec spowiedzi. Wynikają one także z tego, iż brakuje nam radykalnego postanowienia zmiany życia. A wówczas – od spowiedzi do spowiedzi – mało zmienia się w naszym życiu. W takich chwilach pytamy: „Jaki sens ma spowiedź, skoro nie widzę postępu duchowego w moim życiu?” I choć nie powinniśmy w takich chwilach ulegać pokusie zniechęcenia czy tym bardziej rezygnacji ze spowiedzi, to jednak rodzące się spontanicznie pytania winny być przez nas traktowane jako wyzwanie do większej otwartości i szczerości przed Bogiem.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama