Dlaczego modlitwa jest trudna?

Kto jako wierzący mówi, że nie potrzebuje modlitwy, świadczy najpierw o tym, iż inne potrzeby go zdominowały. Byłoby dobrze, gdyby się przyjrzał swoim potrzebom i sposobom ich zaspokajania. Obecni, 2/2008



Nie będziemy mieli wtedy wątpliwości, czy On nas wysłuchuje. Problemy, które nas przejmują, niestety przesłaniają prawdę, że najgłębiej przenika nas i zna Ten, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Gdy Mu zarzucamy, że nie wysłuchuje naszych próśb, potrzebujemy znowu nawrócenia, zmiany myślenia, byśmy zapytali siebie, czy może raczej to my nie wysłuchujemy Jego, nie przyjmujemy Jego miłości, która nie przestaje się nam udzielać i pragnie przyjęcia z naszej strony.

Nie musimy Mu nieustannie przypominać, czego potrzebujemy; sam Jezus nam przypomina: „wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie” (Mt 6,8). Czy więc w ogóle mamy Go prosić? Modlitwa, której Jezus uczy, wskazuje prośby bliskie samemu Bogu, sprawy dla Niego najważniejsze; na początku: by się święciło Jego imię, by przybliżało się Jego królowanie, by spełniała się Jego wola – wszystko, co nam objawia Boże miłosierdzie. Gdy wysłuchamy Go i Jego pragnienia staną się naszymi, wtedy także nasze pragnienia będą zaspokojone, bo Jezus upewnia: „wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33).

Potrzeba modlitwy

Wszystkie nasze potrzeby, w istocie nieskończone, kryją w sobie fundamentalną potrzebę Boga – Nieskończonego, Jedynego, który może zaspokoić istotne potrzeby ludzkiego serca. Nie należy myśleć, że potrzeba Boga jest „obok” wszystkich innych, jakby na tym samym poziomie czy nawet „słabiej” odczuwana niż bardziej „żywe” potrzeby materialno – cielesno – uczuciowe.

Jeśli faktycznie czujemy ją słabiej, to dlatego, że jest ona głębiej obecna we wszystkich innych potrzebach. I gdy zatrzymujemy się na powierzchni naszego życia, na potrzebach widocznych bezpośrednio, wtedy możemy zapomnieć o tej głębszej, podstawowej potrzebie – samego Boga.

Kto jako wierzący mówi, że nie potrzebuje modlitwy, świadczy najpierw o tym, iż inne potrzeby go zdominowały. Byłoby dobrze, gdyby się przyjrzał swoim potrzebom i sposobom ich zaspokajania. Może jego życie jest wypełnione – różnymi zajęciami, osobami – ale czy to wszystko, co przemija, zapewni podstawę także w przyszłości, w momentach krytycznych, kiedy dochodzi do głosu ograniczoność ludzkich możliwości, zawodność nadziei pokładanych w rzeczach czy ludziach?

Prędzej czy później wszystko trzeba będzie zostawić, opuścić – i co wtedy zostanie z ludzkiego życia? Zostanie to, co już wcześniej jednoczyło z odwiecznym, nieśmiertelnym Bogiem, fundamentem istnienia ludzkiego. Najpóźniej w śmierci wyzwoli się, dojdzie do głosu nasza fundamentalna potrzeba Boga. Trzeba mieć nadzieję, że również wtedy ta potrzeba zostanie w pełni zaspokojona.

Dlaczego jednak czekać aż do końca, skoro Stwórca wpisał tę potrzebę w nasze życie po to, by dać zaspokojenie – dać nam samego siebie, dzieląc się z nami swoim osobistym życiem. I właśnie modlitwa, gdy żywimy jej potrzebę, pomaga już na ziemi zaspokoić ową najgłębszą potrzebę – samego Boga.
Można by powiedzieć wprost: to nie Pan Bóg potrzebuje naszej modlitwy, ale my jej potrzebujemy.

W Dekalogu nie ma „przykazania” dotyczącego modlitwy. Relacji do Boga dotyczą pierwsze trzy przykazania, więc pośrednio wiążą się one z modlitwą. Zwłaszcza trzecie: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” – mówi bezpośrednio o święceniu jednego dnia w tygodniu, więc ogólniej można to połączyć z uświęcaniem określonego czasu – właśnie dzięki modlitwie.

Warto przypomnieć, że brewiarz, określany jako „codzienna modlitwa Ludu Bożego” (więc nie tylko kapłanów!), nosi także nazwę „Liturgii godzin”, a celem tej modlitwy jest „uświęcenie dnia i ludzkiej działalności”. Co znaczy tu „uświęcenie”? Już przykazanie o święceniu szabatu miało służyć nie tyle Bogu, ile człowiekowi: jeden dzień w tygodniu miał być wolny od pracy, by Izraelici – wyzwoleni „z Egiptu, domu niewoli”, gdzie byli zmuszani do ciężkiej pracy – nie popadli w gorszą niewolę, z własnej woli (niewoli pracoholizmu!).

A więc dzień święty (szabat-odpoczynek) był dla człowieka; przypomniał o tym Pan Jezus: „szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). Podobnie modlitwa jako uświęcenie czasu ma służyć samemu człowiekowi, który jej potrzebuje – jak odpoczynku, nie jako dodatkowego obowiązku!



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...