Chrześcijańska odpowiedź na światowy kryzys

Pieniądz, który normalnie powinien być nośnikiem jakiejś wartości, jest po prostu wytwarzany i zarabiany na sposób hazardowy. Wielcy spekulanci są w tym systemie ważniejsi niż realne podmioty gospodarcze, świadczące ludziom realne dobra. W taki sposób doszło do zapaści. Obecni, 1/2009



Dla wielu obserwatorów obecny światowy kryzys gospodarczy w dużym stopniu przypomina kryzys z końca lat trzydziestych dwudziestego wieku. Tak wówczas, jak i dziś przyczyną globalnego załamania są spekulacje giełdowe lub finansowe prowadzone na niewyobrażalną skalę. W odpowiedzi na zapaść lat trzydziestych pojawiło się cały szereg pomysłów, niestety, w wielu wypadkach pomysłów oferowanych przez totalitarne ideologie socjalistyczne (narodowy socjalizm w Niemczech i bolszewicki komunizm w ZSRR).

Nie pozostały jednak bierne także środowiska katolickie, inspirując się nauczaniem społecznym Kościoła. Należy pamiętać, że papieże już od czasów Leona XIII ostrzegali tak przed panoszącym się liberalizmem gospodarczym, jak i przed destrukcją socjalizmu. W Polsce międzywojennej, w sposób niezwykle dotkliwy uderzonej falą globalnego kryzysu, pojawili się również myśliciele – ekonomiści, inspirujący się myślą chrześcijańską, którzy starali się dać chrześcijańską odpowiedź na zaistniałe problemy.

Do takich naukowców zaliczyć można m. in.: profesora Politechniki Lwowskiej Leopolda Caro, profesora Ludwika Górskiego z KUL oraz ks. prof. Antoniego Szymańskiego czy ks. Jana Piwowarczyka. Do tych głosów dołączali się ekonomiści o narodowym zabarwieniu politycznych (Roman Rybarski, Stanisław Grabski, Stanisław Głąbiński i in.). Myśliciele owi krytykowali „anonimowy kapitał”, tj. system spekulacji akcjami przedsiębiorstw. Właściciel firmy w takim systemie, nieraz zupełnie anonimowy, nie miał żadnego realnego kontaktu z pracownikami danej firmy.

Jego decyzje były zupełnie wyabstrahowane od problemów warstwy robotniczej. Zatem zamiast własności „anonimowego kapitału” postulowano np. akcjonariat pracowniczy. W ogóle starano się głosić prymat zasad moralnych w gospodarce („prymat pracy nad kapitałem”). Brak przestrzegania zasad etycznych w tym wymiarze życia ludzkiego prowadził do ruchów rewolucyjnych i tragedii różnych narodów, a także całej ludzkości.

Jezuita Jan Urban pisał jeszcze w 1921 roku o grożącej Zachodowi katastrofie: „Socjalizm, jako pożar, jako katastrofa, może przejść po całej kuli ziemskiej, ogarniając kraj za krajem, naród za narodem. Zdaje się, że zbyt wiele nagromadziło się w dzisiejszej ludzkości palnego materiału, a lonty do niego są niemal wszędzie przyłożone.

Ale pożaru stałego wyobrazić sobie nie można: szaleje dotąd tylko, dokąd ma coś do strawienia”. (J. Urban, Socjalizm jako Religia, „Przegląd Powszechny” 151(1921)). Ten pożar, jak już wspomniałem, objawił się narodowym socjalizmem niemieckim, jak i komunizmem sowieckim. My, jako Polacy, doświadczyliśmy zbrodni tak jednego, jak i drugiego systemu.

Wychodząc z komunizmu weszliśmy w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku w globalny system gospodarki liberalnej. Podstawą tego systemu znowu miała być swobodna spekulacja akcjami, a także swobodna spekulacja pieniądzem. Tak naprawdę większość transakcji światowych jest związanych do dziś ze spekulacjami finansowymi (pieniądz jako towar).



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama