Jak Kościół się wzbogaca nowymi środkami stylistycznymi?

Do najpoważniejszych nawet czasopism katolickich przenikają konstrukcje językowe ze świata szeroko pojętej kultury masowej. W jednym z nich wywiad z pewnym biskupem, w którym hierarcha wyjaśniał zasady tzw. małżeństwa konkordatowego, nosił tytuł „Dwa w jednym”, powtarzający slogan reklamowy „2w1” Obecni, 1/2009



Do bardzo produktywnych serii morfologicznych należy ta, która od przymiotnikowej podstawy słowotwórczej – za pomocą przedrostka „u-„ i przyrostka „-ić” – pozwala tworzyć czasowniki o znaczeniu „uczynić jakimś”: umilić – „uczynić miłym”, uatrakcyjnić – „uczynić atrakcyjnym”, ulepszyć – „uczynić lepszym”, uzdatnić – „uczynić zdatnym”, ukonkretnić – „uczynić konkretnym” itp.

Pod względem strukturalnym zatem za całkowicie poprawny musi być uznany czasownik ubogacić – urobiony formantami „u-” oraz „-ić” od przymiotnika bogaty. Dlaczego więc jego postać budzi ciągle poprawnościowe niepokoje, ba – jest często przedmiotem zgryźliwych uwag?

Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze – za naturalniejszą długo jeszcze będzie uchodzić forma wzbogacić – też wywiedziona od podstawy bogaty, tyle że ukształtowana za pomocą formantów „wz-” oraz „-ić”. Po drugie – jak informują słowniki, czasownikowy twór ubogacić funkcjonuje przede wszystkim w kręgach duchowieństwa i powinien być używany w znaczeniu „uczynić bogatszym wewnętrznie, duchowo, powiększyć zasób duchowy, niematerialny: „ubogacić duszę przeżyciami religijnymi, ubogacić darami Ducha Świętego, ubogacić łaską Bożą”.

Jeśli zatem osoba duchowna mówi też np. o ubogaceniu kościoła nowymi witrażami czy dzwonami, to taka konstrukcja grzeszy już pewną manierycznością, sztucznością. Oczekiwalibyśmy w niej tradycyjnego wzbogacenia się o nowe witraże, o dzwony (albo nowymi witrażami, dzwonami). Tymczasem księża zaczynają coraz częściej poszerzać zakres użycia owego ubogacania się o sferę materialną, a to drażni.

Drażni, a jednocześnie... nęci, i to nęci tak bardzo, że ubogacanie spotkać można w tekstach – wydawałoby się – najodleglejszych stylistycznie od kręgów kościelnych. Oto np. w jednym z czasopism poświęconych motoryzacji ukazał się niedawno mój artykuł na temat języka tego obszaru cywilizacyjnego.

Proszę sobie wyobrazić, że redakcja poprzedziła go własnym podtytułem: „Jak motoryzacja ubogaca polszczyznę”. Doczekaliśmy się zatem ubogacania polszczyzny!!! Jest to zarazem przykład, w odniesieniu do którego można mówić o wpływie języka kościelnego na polszczyznę ogólną.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama