Jak się masz, Kościele, jak się masz

Kościół, który „ma się niedobrze", nie może tracić odwagi. Tygodnik Powszechny, 22 kwietnia 2007




Kościół, który „ma się niedobrze", nie może tracić odwagi. Jeśli nas prześladują, to nas prześladują, wielkie mi co! Nie my pierwsi, nie my ostatni. Perspektywa statystycznego „upadku", zamkniętych kościołów i pustych seminariów duchownych jest smutna, to wielka szkoda. Ale w istocie niczego nie zmienia. Trzeba głosić Ewangelię i to, że Chrystus jest światłością świata.


JOANNA PIETRZAK-THéBAULT: – Czy Kościół katolicki ma się dobrze?

KARD. PHILIPPE BARBARIN: – Pewnie chce pani wiedzieć, czy ludzie praktykują, chodzą regularnie na Mszę itp. Nie lubię tych pytań, nie wiem przecież, co naprawdę dzieje się w sercu każdego człowieka. Możemy nawet powiedzieć, że Kościół „ma się lepiej", gdy jest w mniejszości, gdy żyje w niesprzyjającym kontekście socjologicznym. Kościół w Lyonie, w 177 r., kiedy na arenie amfiteatru zginęli Blandyna, Potin i czterdzieścioro innych męczenników, miał się bardzo dobrze. Jego członkowie byli prześladowani i opierali się tym prześladowaniom, chociaż liczbowo stanowili grupę niemal nieistniejącą.

– A więc anulujemy pierwsze pytanie?

– Nie, skądże! Mówię to, bo mnie po prostu spojrzenie socjologiczne nie bardzo interesuje (choć z dziennikarskiego punktu widzenia jest naturalne).

Pytanie o kondycję Kościoła jest zresztą jak najbardziej usprawiedliwione. Postawił je już Paweł VI w adhortacji apostolskiej „Evangelii Nuntiandi" w 1975 r. Pytał, jaki jest Kościół 10 lat po Soborze? Czy jest on zakorzeniony w świecie i równocześnie na tyle wolny i niezależny, by móc mówić do świata? Czy daje dowody solidarności z ludźmi, ale świadczy też o Bożym absolucie? Czy adoruje Boga coraz bardziej żarliwie, czy coraz pilniej prowadzi działalność misyjną, charytatywną? Powtórzyłem te pytania w liście pasterskim, jaki napisałem w październiku zeszłego roku, z okazji 20. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Lyonie.

– Można konkretniej?

– Najważniejsze powołanie Kościoła Chrystusowego to adorowanie Boga. Pytam, czy Kościół rzeczywiście to robi? To jest podstawowa, najważniejsza postawa Kościoła. Po drugie: Kościół musi się modlić. Jak wygląda dzisiaj modlitwa Kościoła?

Niezmiennym wyzwaniem Kościoła jest, aby pozostawał prawdziwie katolicki – to znaczy powszechny. Tymczasem widzimy, że na świecie jest bardzo dużo katolików, którzy tak naprawdę nimi nie są, bo ich serca nie otwierają się na cały świat. Równie ważne jest wezwanie do świętości. Ten sam grzech popełniony przez kogoś, kto żyje zgodnie z logiką tego świata, jest w naszych oczach mniejszym skandalem niż wówczas, gdy popełnia go człowiek Kościoła. To bardzo smutne, ale grzech jest obecny w całej historii Kościoła. Nie było dotychczas momentu bez grzechu.

– Da się to naprawić?

– Lekarzem jest Chrystus, a sakramenty są „lekarstwami" i środkami na wzmocnienie, których Kościół zawsze będzie potrzebował. Owszem, czasami potrzebny jest też chirurg: kiedy choroba jest bardzo poważna, kiedy atakuje rak, trzeba operować.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama