Nie dla towarzystwa

Zmarł arcybiskup Kazimierz Majdański. Mój mistrz. Tygodnik Powszechny, 13 maja 2007




Zmarł arcybiskup Kazimierz Majdański. Więzień Sachsenhausen i Dachau, wykładowca teologii moralnej, obrońca wartości rodziny we współczesnym społeczeństwie, sympatyk Radia Maryja. Mój mistrz.

Był jedną z najbardziej wyrazistych postaci we włocławskim seminarium. Postawny, staromodnie uczesany, z przedziałkiem przez środek głowy, w ruchach i sposobie mówienia opanowany tak bardzo, że jakby nieco sztuczny, z ujmującym uśmiechem, dbały o poprawność języka (często nas korygował: „nie odnośnie czegoś, ale odnośnie do; lepiej jednak unikać tej formy, nie jest ładna"), surowy na egzaminach, chyba przywiązywał większą wagę do inteligencji egzaminowanego niż do pamięciowego opanowania materiału, choć i tego wymagał.

Metody skromne, ale skuteczne

Ks. Majdański był wicerektorem seminarium (odpowiedzialnym za wychowanie kleryków) i uczył nas teologii moralnej. Jako dochodzący na wykłady ekstern niewiele wiem o nim jako o wychowawcy, ale jako wykładowcy wiele mu zawdzięczam. Mówił: „nasza metoda nauczania jest skromna, ale skuteczna". Polegała na wbijaniu nam w głowę łacińskiego podręcznika o. Domenico M. Prümmera: wykłady były oparte na polskim tłumaczeniu tegoż, od nas wymagał lektury oryginału. Przepytywał z umiejętności tłumaczenia i dzięki temu nauczyłem się podręcznikowej, dość prostej łaciny. Dziś podręcznik Prümmera podaje się za przykład legalistycznego traktowania teologii moralnej i pewnie jest w tym dużo słuszności, jednak adeptów tak nieprzygotowanych jak my scholastyczny wykład chronił przed umysłowym chaosem.

Do klasycznego podręcznika ks. Majdański dołączył traktat własnego autorstwa, poświęcony zagadnieniom świadomego rodzicielstwa. Żył jeszcze Pius XII, którego przemówienie do uczestniczek Kongresu Włoskiej Katolickiej Unii Położnych (29 X 1951) zrewolucjonizowało podejście Kościoła do współżycia małżeńskiego (Papież uznał tam moralną wartość współżycia także wtedy, gdy nie jest ono związane z zamiarem płodzenia potomstwa). W wykładach ks. Majdański kładł ogromny nacisk na tzw. naturalne metody. Odwołując się do dokumentów polskiego Episkopatu uczył, że mamy obowiązek zawsze o nie pytać podczas spowiedzi małżonków – mówił, jak pytać, czego wymagać i jakie stosować sankcje (aż do odmowy rozgrzeszenia). Był jednak stanowczo przeciwny temu, by naturalnych metod uczyli księża. To – jego zdaniem – stanowiło zadanie kompetentnych świeckich. Jestem przekonany, że rozwój kościelnego poradnictwa rodzinnego w znacznym stopniu jest jego zasługą.

Jednak nie tylko w materii świadomego rodzicielstwa odchodził ks. Majdański od starego Prümmera. Pamiętam jego wykład o św. Janie od Krzyża, jego przekład książki o. Garrigou-Lagrange'a OP „Trzy drogi i trzy nawrócenia" – opartego na Janie od Krzyża traktatu o rozwoju życia duchowego. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o ks. Karolu Wojtyle: ks. Majdański wspomniał, że w Krakowie żyje młody ksiądz, który pod kierunkiem Garrigou-Lagrange'a (co zresztą nie było całkiem ścisłe) napisał znakomitą pracę doktorską o Janie od Krzyża.

Szwajcarskie domesticum

Jestem przekonany, także na podstawie tego, co czasem mówił, że na życie duchowe arcybiskupa ogromny wpływ wywarły lata przeżyte w niemieckich obozach Sachsenhausen i Dachau, gdzie trafił jako alumn w roku 1939. W Dachau był poddawany doświadczeniom pseudomedycznym, czego skutki odczuwał całe życie. Ktoś mi opowiadał, że od niechybnej śmierci chorego na tyfus kleryka uratował współwięzień, podając mu wywar z tytoniu wykruszanego z niedopałków.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama