Swoje myślą, ale wierzą

Liczenie wiernych w polskich kościołach. Tygodnik Powszechny, 15 lipca 2007




Na aktywność religijną polskich katolików nie wpłynął ani przełom ustrojowy, ani akces do Unii Europejskiej, ani kościelne skandale.

19 listopada ub.r. przed bramą każdego polskiego kościoła stali ludzie z kajetami i zaznaczali w nich każdą osobę przybyłą na Mszę. Gromadzili materiał do corocznych badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego nad uczestnictwem katolików w niedzielnej Eucharystii. Okazało się, że kościół odwiedziło 45,8 proc. wiernych, a 16,3 proc. przystąpiło do Komunii św.– Wskaźnik tzw. dominicantes to odsetek wiernych uczestniczących w niedzielnej Mszy św. w odniesieniu do ogólnej liczby parafian do tego zobowiązanych – tłumaczy ks. prof. Witold Zdaniewicz, dyrektor Instytutu. Badacze przyjęli, że „zobowiązani" to 82 proc. katolików (pozostałe 18 proc. to dzieci do lat 7, ludzie chorzy i starsi).

Ks. Zdaniewicz optymistycznie patrzy na wykresy. – W żadnej z diecezji nie widać znaczącego obniżenia wskaźników, a gdzieniegdzie są one nawet wyższe niż w zeszłym roku.

Najwyraźniej postawy polskich wiernych nie są w stanie zmienić głośne wydarzenia medialne, jak odejścia z kapłaństwa znanych księży czy skandale lustracyjne – komentuje ks. Zdaniewicz. – Ludzie swoje myślą, ale wierzą.

W latach 80. socjologowie spodziewali się, że wraz z nastaniem wolności i demokracji Kościół przestanie być Polakom tak potrzebny. – Uważano, że polska religijność jest spleciona z tożsamością narodową, a Kościół rekompensuje ból związany ze zniewoleniem – tłumaczy socjolog religii prof. Krzysztof Koseła. Tymczasem organizowane od 28 lat liczenie dominicantes i badania CBOS z ostatniego siedemnastolecia (prowadzone metodą ankietową) wskazują, że przełom polityczny 1989 r. nie miał wpływu na uczestnictwo Polaków w praktykach religijnych. – Nasza religijność nie jest oparta wyłącznie na tożsamości narodowej i krzywdzie narodu – podkreśla prof. Koseła.

Nieznaczny, dwuprocentowy wzrost uczestnictwa we Mszy kościelni statystycy zaobserwowali w roku 2005. – To na razie tylko hipoteza, ale być może ten efekt jest związany ze śmiercią Jana Pawła II – zastanawia się ks. Zdaniewicz. – Co więcej, ta nadwyżka utrzymała się w obecnym badaniu. Ci, którzy zaczęli wówczas chodzić do kościoła, nie zrezygnowali z tego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama