Sprawa przymiotnika

Przymiotnik katolickie nie oznacza, że pismo, zamieszczając artykuły o edukacji, literaturze czy polityce, ma reprezentować w tych sprawach stanowisko Kościoła. Tygodnik Powszechny, 16 grudnia 2007




Chcę zwrócić uwagę na jeden tylko efekt zaopatrzenia pisma podtytułem „katolickie". Przymiotnik ten, w normalnym odbiorze czytelniczym, nadaje pismu charakter reprezentatywny. Ortodoksyjny katolik chce, czytając, czuć się w swoich katolickich przekonaniach bezpieczny, mniej ortodoksyjny będzie oczekiwał pola konfrontacji własnych przekonań. Czytelnik spoza granic Kościoła, jeśli w ogóle weźmie pismo do ręki, będzie chciał zobaczyć, jak i co myślą katolicy. Katolicy chcą w katolickim piśmie rozpoznawać swoje własne myśli, zaś „ludzie spoza i z obrzeży" chcą prawdy, która uwzględniłaby ich punkt widzenia, sposób pojmowania świata, ciekawość i rozterki.

Przymiotnik „katolickie" nie oznacza, że pismo, zamieszczając artykuły o edukacji, literaturze, sztukach plastycznych, ekonomii, polityce itd., ma reprezentować w tych sprawach stanowisko Kościoła. Zresztą w wielu szczegółowych kwestiach Kościół jako taki swego stanowiska nie definiuje. Byłoby jednak nieuczciwością, gdyby pismo „katolickie" promowało to, co Kościół potępia, czy potępiało to, co on głosi. Oznacza to fundamentalną wyrazistość wyborów i postaw (co pismu raczej pomaga niż szkodzi), a jednocześnie pozostawia ogromne przestrzenie wolności. Np. w debacie o prawie do aborcji katolickie pismo nie będzie wspierać tezy relatywizującej moralną ocenę zabiegu, ale będzie się spierać o jego penalizację, jeśli ma inne zdanie niż zwolennicy zaostrzania kar, choćby to nawet byli biskupi. W debacie o lustracji księży katolickie pismo również nie musi się zgadzać z oficjalną opinią Episkopatu. Nawet w sprawach doktrynalnych pismo ma szersze pole manewru niż np. listy pasterskie i może, a nawet musi, prezentować towarzyszące doktrynie bogactwo teologicznych sporów. Oczywiście, nie wolno mu prezentować czegoś jako stanowiska Kościoła, gdy takim nie jest, ale też nieuczciwością byłoby zamykanie drogi do dyskusji tam, gdzie dyskusja może mieć i w różnych miejscach świata ma miejsce.

Nie należy oczekiwać, że w sporach dotyczących zjawisk politycznych, społecznych, finansowych, ekonomicznych, obyczajowych (zwłaszcza gdy w grę wchodzą duchowni) pismo katolickie zawsze i bezwzględnie stanie po stronie księdza i instytucji, albo że będzie te sprawy lękliwie pomijało.

W ten sposób pismo z tytułem „katolickie" staje się dowodem wolności w Kościele. Przestrzenią czasem kłopotliwego dla instytucji dialogu i poszukiwań, w trakcie których mogą, a nawet muszą zdarzać się pomyłki. Miejscem wyjaśniania spraw, których wyjaśnienie nigdy by do głowy nie przyszło duchownej części Kościoła. I wreszcie: miejscem prawdziwej konfrontacji różnych wizji świata i różnych od religijnego poglądów. Uciekanie od tej konfrontacji w azyl środowiska myślącego podobnie do nas jest ucieczką w świat ułudy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama